W niedzielę 18 listopada 1956 r. przed kinem Bałtyk w alei 1 Maja (dziś ul. Gdańska) w Bydgoszczy kłębiła się długa kolejka. Stali w niej głównie młodzi ludzie – cywile i wielu żołnierzy na przepustkach. Chcieli obejrzeć północnokoreański film wojenny „Zwiadowcy” – propagandową agitkę z czasów wojny w Korei sławiącą żołnierzy Kim Ir Sena. Kwadrans przed 18 wejście do kina całkowicie zablokował tłum. Wówczas kasjerka Teresa Koszuda, nie mogąc sprzedawać biletów, zatrzasnęła z hukiem okienko. Mimo to ludzie wciąż napierali. W tłoku ktoś zrzucił bileterowi czapkę, a ten przestraszony, że dojdzie do bijatyki, zabarykadował się w kabinie.

Wejścia smoków. W PRL-u przed kinami kolejki bywały dłuższe niż po kiełbasę czy papier toaletowy

Ludzie stojący na ulicy wezwali milicję. Najpierw przybyli podporucznicy Józef Kukulski i Edward Mazurek, ale nie poradzili sobie z tłumem. Później gazikiem nadjechało wsparcie – w sumie siedmiu milicjantów, którzy zaczęli wypychać ludzi z holu na zewnątrz.

Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej