4/6
zamknij < >

Tajemnica majora Sucharskiego

Zdjęcie numer 4 w galerii - Tajemnica majora Sucharskiego

Fot. East News

Niemieccy żołnierze przeszukują Westerplatte po kapitulacji.
  • Zdjęcie numer 1 w galerii Tajemnica majora Sucharskiego
  • Zdjęcie numer 2 w galerii Tajemnica majora Sucharskiego
  • Zdjęcie numer 3 w galerii Tajemnica majora Sucharskiego
  • Zdjęcie numer 4 w galerii Tajemnica majora Sucharskiego
  • Zdjęcie numer 5 w galerii Tajemnica majora Sucharskiego
  • Zdjęcie numer 6 w galerii Tajemnica majora Sucharskiego
Komentarze
Z tablicy I: Michał BLUKIS nie był w stopniu plutonowego, a sierżanta (23), Franciszek CICHOWSKI zaś awansował z dniem 1 stycznia 1939 r. do stopnia starszego strzelca (trzymając się nazewnictwa użytego na tablicach) (24). Z tablicy II: Franciszek DOMINIAK nie był we wrześniu 1939 r. w stopniu strzelca, a starszego strzelca (25), z kolei Ignacy DUDZIC nie był kapralem, a starszym strzelcem (26). Z tablicy III: Michał GAWLICKI był w rzeczywistości nie plutonowym, a sierżantem (27). Z tablicy IV i V: Zdzisław KAŁUSKI (28) i Stanisław Józef MACA (29) nie byli kapralami, a żołnierzami w stopniu starszego strzelca. Z tablicy VI: Władysław OKRASZEWSKI był w stopniu o jeden wyższym od strzelca (30). Z tablicy VIII: jak można tłumaczyć, że nawet ostatni z żyjących Westerplatczyków, kapral Ignacy SKOWRON (zmarł w 2012 r.) pozostawiony został jako starszy strzelec (31) ? Z tablicy IX: Bronisław WILBIK miał stopień starszego strzelca (nie strzelca) (32), Wojciech WŁODARSKI nie był starszym strzelcem, a kapralem (33), Franciszek WOLAS nie był kapralem, a starszym strzelcem (34), wreszcie Mieczysław WRÓBEL nie miał stopnia kaprala, a plutonowego rezerwy artylerii (35). Z tablicy X: kolejne cztery błędy. Antoni WRZASZCZ był w stopniu starszego strzelca (nie kaprala) (36), natomiast Stanisław ZAJĄC (37), Jan ZDEB (38) i Stanisław ZWIERZCHOWSKI (39) byli kapralami (na tablicy błędnie: starszy strzelec). Z ubolewaniem należy stwierdzić, iż dr Jan Szkudliński nie tyle nie podołał zadaniu, ile jego brak podstaw znajomości tematu jako autora opracowania uwłacza pamięci bohaterskich obrońców Westerplatte. Warto, żeby każdy spragniony wiedzy odwiedzający teren półwyspu miał tę świadomość, że w wielu kwestiach tablice znajdujące się przy koszarach nie poszerzą, niestety, jego wiedzy, a co najwyżej będą go dezinformować. Wypada mieć nadzieję, że stan ten jak najszybciej ulegnie zmianie. Krzysztof Henryk Dróżdż - magister historii, absolwent Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie (kierunek: archeologia chrześcijańska), badacz dziejów Westerplatte, autor m. in. pracy "Westerplatte. Leksykon biograficzny" (Warszawa 2012).
już oceniałe(a)ś
9
2
Dowodem zupełnego braku znajomości tematu ze strony dr Szkudlińskiego jest pozostawienie błędnych dat rocznych tak urodzenia, jak i śmierci przy osobie plutonowego Jana NASKRĘTA. Cały czas na tablicy widnieją koszmarne ,1914' i ,1980', gdy tymczasem nie ulega żadnej wątpliwości, że zamiast nich oglądać powinniśmy odpowiednio ,1904' i ,1993' (16). Przynajmniej dwie inne daty śmierci Westerplatczyków także nie są zgodne z prawdą: Antoni OZOROWSKI nie zmarł w roku 1986, a w 1987 (17), z kolei w przypadku Antoniego WRZASZCZA zwiedzający winien ujrzeć nie rok 1999, a 1996 (18). Dr Jan Szkudliński bezkrytycznie opiera się na suchych danych dotyczących dat urodzenia (bez konkretnego poparcia źródłowego), jakie przytacza Stanisława Górnikiewicz-Kurowska. Problem ten dotyczy przynajmniej dwóch osób: Karola SZWEDOWSKIEGO i Franciszka KONKELA. Według niej pierwszy urodził się w roku 1889 (brak dokładnej daty) (19) - dokumentacja archiwalna Muzeum Obozu Stutthof dowodzi jednak, że Karl Schwedowski, więzień o numerze 5741 urodził się 13 października 1878 roku (20) W przypadku Franciszka Konkela dowiadujemy się od Górnikiewicz-Kurowskiej, że miał on urodzić się w lipcu 1917 r. (21). Zupełnie co innego podaje wypis z kartoteki jenieckiej Stalagu I A, do którego dotarłem w trakcie prowadzonych badań: jeniec nr 1892 Franz Kunkel (wzięty do niewoli na Westerplatte strzelec 2 kompanii 2 Batalionu Morskiego) urodził się 22 września 1915 r. (zmarł w obozie 24 lutego 1940 r.) (22) Dowodem całkowitego dyletanctwa jest pozostawienie przez dr Szkudlińskiego bez zmian licznych błędów w przypisanych większości osób stopniach wojskowych. Można się takowych doliczyć aż 17 (słownie: siedemnaście) ! I nie chodzi tu o ewentualne rozbieżności w nazewnictwie (np. starszy legionista czy starszy strzelec). Co dokładnie umknęło Szkudlińskiemu ?
już oceniałe(a)ś
7
2
Analogiczna sytuacja dotyczy innego żołnierza. Jest nim strzelec Kazimierz GARBACIONEK (ewent. GARBACIANEK lub GORBACIANEK). Bazując na dokumentacji z archiwum PCK dowiodłem, że w rzeczywistości nie zginął podczas walk na Westerplatte - jak próbowano domniemywać - a dostał się do niewoli (w stalagu, tak jak Krućko i Grudzień został zaewidencjonowany pośród innych Westerplatczyków), chociaż jego późniejsze losy pozostają do dziś nieznane. W literaturze przedmiotu jako pierwszy zamieściłem dane na jego temat, w tym również dokładną datę urodzenia: 6 stycznia 1916 r. (8) Informacji tej na tablicy nie zamieszczono. Podobnie rzecz się ma ze strzelcem ŁAWRYNOWICZEM. Nieznane wcześniej dane na jego temat uzyskałem dzięki pomocy Krajowego Biura Informacji i Poszukiwań PCK w Warszawie, po czym zamieściłem je w swoich publikacjach (9). Czemu więc na tablicach nie wniesiono poprawek ? Być może wszystko rozbija się o imię: Aleksander czy Adam ? Pierwsze z nich pojawia się w dokumentach archiwalnych tylko raz: w rozkazie majora Sucharskiego, gdzie nowo przybyli żołnierze zostali wymienieni z imienia i nazwiska (10). Bardzo łatwo jednak zauważyć, iż nie musi to niczego dowodzić - za najlepszy przykład niech posłuży strzelec Alfons Bartulewicz. W rozmowie ze Stanisławą Górnikiewicz sprostował, że imię przypisane mu w rozkazie z czerwca 1939 r. (Aleksander) (11) nie jest zgodne z prawdą. To samo powiedział on o strzelcu Ławrynowiczu, prostując jego imię na ,Adam' (12) (także w odniesieniu do ich wspólnego pobytu w niewoli) (13). Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną bardzo ważną rzecz: Bartulewicz z całą pewnością wiedział, co mówi, skoro obaj trzymali się razem do tego stopnia, że w ewidencji Stalagu I A obaj figurują jeden obok drugiego (pośród innych Westerplatczyków) jako Adam Ławrynowicz i Alfons Bartulewicz (14). Uzupełnijmy zatem to, czego nie uwzględnił dr Jan Szkudliński: Adam Ławrynowicz urodził się 18 maja 1915 r (15).
już oceniałe(a)ś
6
1
Każdy kto udaje się na Westerplatte w celach edukacyjnych, wcześniej czy później trafi na ruiny budynku koszarowego i wystawione wzdłuż jego południowej elewacji tablice. Uwieczniono na nich (w porządku alfabetycznym) osoby, które brały udział w walkach na półwyspie we wrześniu 1939 roku. Pytanie zasadnicze brzmi: czy dane zamieszczone na tablicach oddają aktualny stan wiedzy na ten temat ? Z końcem lipca bieżącego roku istniejące dotychczas tablice uzyskały nowy wygląd: poddane zostały piaskowaniu i wprowadzono na nich uzupełnienia i poprawki. Dostawiono też jedną tablicę uwieczniającą pięć dalszych osób (pojawili się na niej m. in. strzelcy Stanisław DAWIDOWSKI i Władysław GLECHA, na których ślad trafił w archiwach autor niniejszego opracowania). Podstawę naukową pod uaktualnienia stanowiło opracowanie dr Jana Szkudlińskiego z Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku. Dyrektor Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku Mieczysław Kotłowski w piśmie do autora informuje: W kwietniu 2014 r. uruchomione zostało przez tutejszy Zarząd zlecenie na uzupełnienie dat śmierci (...) na tablicach upamiętniających Westerplatczyków oraz na wykonanie nowej tablicy z 5 nazwiskami Westerplatczyków nieujętymi dotychczas na istniejących tablicach (1). Z innego fragmentu listu wynika, że Pismo z Kancelarii Prezydenta Miasta Gdańska nr KP.VII.4040.75.2014.M.M. z dnia 25 marca 2014 r. zostało przesłane do ZDiZ w Gdańsku wraz z załącznikiem - pismem z Muzeum II Wojny Światowej - pismo N-065-17(1)14 z dnia 21.03.2014 r. potwierdzonym za zgodność z oryginałem, zawierającym listę dat zgonu oraz nazwisk Westerplatczyków (2). Wreszcie, z tego, co pisze dr Janusz Marszalec (zastępca dyrektora Muzeum II Wojny Światowej) wynika, że choć pismo przekazane do ZDiZ przez p. dr Jana Szkudlińskiego nie miało charakteru opracowania naukowego to powoływał się on na opublikowane opracowania oraz rozmowy z historykami (...) (3). Czemu przytaczam te wszystkie detale ? Przede wszystkim idea wprowadzenia uzupełnień i poprawek na tablicach wyszła od Muzeum i nie towarzyszyły temu obostrzenia w rodzaju "uzupełniamy tylko brakujące daty śmierci oraz parę innych detali i na tym koniec, reszta jest bez zarzutu". Po drugie, ze słów dr Marszalca wynika, że opracowanie dr Szkudlińskiego nosi znamiona rzetelności i godne jest tego, by na jego podstawie zamieścić na tablicach nowe, zaktualizowane dane. Niestety, okazuje się, że rzeczone opracowanie dr Szkudlińskiego to zwykły bubel - efekt ignorancji lub kompletnego niechlujstwa autora. Przyjrzyjmy się zatem bliżej efektom jego pracy.
już oceniałe(a)ś
5
1
Pierwsze, na co zwróciłem uwagę to fakt, że na tablicach nie został uwzględniony drugi żołnierz o personaliach Józef GRUDZIEŃ. Obaj przybyli na Westerplatte wiosną 1939 r. z 4 Pułku Piechoty Legionów w Kielcach. Tymczasem na tablicach dostrzeżemy tylko tego, którego losy znamy aż do śmierci w roku 1981 (s. Marcina) (4). Zwiedzający Westerplatte nie dowie się z tablic, że we wrześniu 1939 r. walczył tutaj Józef Grudzień (s. Andrzeja), ur. również w 1915 r., którego losy po dostaniu się do niewoli pozostają po dziś dzień nieznane (5). Jednemu z żołnierzy zmienione zostało nazwisko z Aleksander KRUĆKO na KRUCZKO. Nie mnie oceniać, czym konkretnie kierował się autor opracowania dokonując takiej korekty. Dość powiedzieć, że zarówno w leksykonie (6), jak i w przyczynku z roku późniejszego (7), opierając się na dokumentacji pozyskanej z archiwum Polskiego Czerwonego Krzyża zamieściłem nieznane wcześniej nowe dane na temat tego żołnierza (w tym także datę urodzenia - 25 maja 1917 r.). Dziś na tablicy tego nie dostrzeżemy. A
już oceniałe(a)ś
5
1
Westerplatczycy mówili że,kpt.Dąbrowskiemu zawdzięczają sławę a mjr.Sucharskiemu życie.I to wiele wyjaśnia.
już oceniałe(a)ś
3
0
Niemiecki oficer mu zasalutował ,uznał Go godnym oficerem i strategiem ,a swoi wymyślaja domysły prostactwo !
już oceniałe(a)ś
2
0
przeciez wielu oficerow na westerplatte nie moglo sie pogodzic z tym ze obrona bedzie dowodzil major henryk sucharski ktory pochodzil z rodzinny chlopskiej
@Andrzej Jankowski To dość niezwykła teza, zważywszy na fakt, że sam marszałek Śmigły-Rydz - naczelny dowódca WP i druga osoba w państwie - był synem wiejskiego kowala, a dowódcą 2 Dywizji Piechoty, z której składu pochodziła załoga Westerplatte, był gen. Edward Dojan-Surówka, z ubogiej rodziny podkarpackich górali :-) Nb. określenie "przez wielu oficerów na Westerplatte" świadczy - pardon - o niewielkiej wiedzy "w temacie". W załodze placówki było bowiem w ogóle - oprócz dowódcy - tylko pięciu oficerów: - kpt. Franciszek Dąbrowski (zastępca dowódcy), pochodzący jako jedyny z rodziny, by tak rzec, szlachecko-generalskiej, - kpt. Mieczysław Słaby (lekarz placówki), syn robotnika kolejowego, - por. Stefan Grodecki (adiutant dowódcy), syn wiejskiego ekonoma spod małopolskich Słomnik, - por. Leon Pająk (dowódca jednej z wysuniętych pozycji), z chłopskiej rodziny spod Radomia, - ppor. Zdzisław Kręgielski (dowódca innej pozycji), z drobnej inteligencji wiejskiej z okolic północnej Wielkopolski. Tak więc raczej miejsca na szczególne przejawy walki klasowej wśród nich nie było; zresztą wbrew posowieckim stereotypom, armia przedwrześniowa była w ogóle nader "demokratyczna" w swoim składzie personalnym, w zasadniczym przeciwieństwie do np. niemieckiej, angielskiej czy rosyjskiej w czasach caratu. Pzdr
już oceniałe(a)ś
28
0
@kapitan.kirk Dodam od siebie, że jakoś mordowanie Polaków musieli czerwoni uzasadnić:))) 80% procent oficerów miało robotniczo - chłopskie pochodzenie. Synowie dziedziców mieli inne sprawy na głowie niż kurz poligonowy. To samo dotyczy kariery urzędniczej. Kto był bogaty z rodziny to na pewni nie siedział za biurkiem. No ale czerwona propaganda... wiadomo.
już oceniałe(a)ś
4
0