Miłość zawsze potrzebowała dowodów rzeczowych. Są romantyczne - jak paryskie lusterko w oprawie z kości słoniowej, na której umieszczono scenę zdobywania Zamku Miłości. Śmiałe - jak paryska tabliczka z kości słoniowej przedstawiająca trzy sceny: najpierw czułe ujęcie ukochanej pod brodę, potem grę w szachy, a na koniec sięgnięcie do dekoltu. I są też bardzo śmiałe - jak przypinana do stroju aplikacja z Flandrii przedstawiająca pary w miłosnym zespoleniu.
- W całej Europie produkowano różne mniej lub bardziej obsceniczne zabawki - mówi prof. Krzysztof Wachowski, archeolog z Uniwersytetu Wrocławskiego, który tropi po świecie średniowieczne artefakty miłosne. - Szklane fallusy odnalezione m.in. w Elblągu, a flandryjskie cynowo-ołowiowe odznaki przedstawiające męskie organy pieczone na rożnie pochodzą często z warsztatów nastawionych na wytwarzanie przedmiotów dla średniowiecznych pielgrzymów.
Ludzie od wieków chcieli demonstrować swe uczucia i trudno o coś całkiem nowego w tej materii.
Dzisiejsze kłódki z napisem "Tylko Paweł" albo "Ewelina forever" to świadome lub nie kopie m.in. XV-wiecznej złotej kłódki odkrytej w brytyjskim Nottinghamshire, na której widnieje francuski napis "Z całego serca".
Celebrytki konkurujące dziś w kategorii wielkości brylantu otrzymanego od ukochanego zapewne nie wiedzą, że kiedyś wystarczył cynowy pierścionek, ale ze stosownym napisem. Taki właśnie pierścień pochodzący prawdopodobnie z połowy XII wieku został w latach 60. znaleziony na wrocławskim Ostrowie Tumskim. Bardzo zatarty napis na zewnętrznej stronie archeologowie odczytali jako "Bud movi na vi(k)", czyli "Bądź mój na wieki".
Gdyby odczytanie napisu i data nie budziły żadnych wątpliwości, to byłby to pierwszy znany zapis w języku polskim - starszy niż sławne zdanie z "Księgi henrykowskiej" z 1270 r. "Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj".
Więcej w poniedziałek, w "Ale Historia" dodatku papierowej "Gazety Wyborczej"
Źródło: Gazeta Wyborcza