Jest to karykatura niemieckiej armii. Dowódcę bardziej niż wojna interesuje lekarka z podążającego za frontem szpitala polowego. Jego zastępca jest zwykłym pijakiem. Najważniejszy podoficer to ograniczony służbista ślepo wierzący w Hitlera, a jednocześnie tak kierujący oddziałem, by wynieść maksimum korzyści i przy okazji udowodnić oficerom, że to on rządzi. Żołnierze bardziej wierzą goebbelsowskiej propagandzie przedstawiającej Polskę jako kraj, który chciał zaatakować
Niemcy, niż w to, co sami zobaczyli. A z tego, co ujrzeli w Polsce, wynika jasno, że ten kraj nie byłby w stanie zaatakować III Rzeszy.
Trudno pogodzić taki Wehrmacht ze stereotypowym obrazem zdyscyplinowanych i doskonale wyposażonych oddziałów. Ale Kirst, pierwszy niemiecki pisarz, który już w latach 50. zaczął rozprawę z mitem rycerskiego Wehrmachtu, nie fantazjuje. Życie żołnierzy baterii opisuje z kronikarską precyzją.
We wrześniu 1939 r. sam wkraczał do Polski jako podoficer artylerii.
O nieznanej w Polsce książce autora "Fabryki oficerów", (w tłumaczeniu Karola Czejarka) pisze Bartosz T. Wieliński
"ALE HISTORIA!" - co poniedziałek z Gazetą Wyborczą

Kontrowersyjne tematy. Niewygodne pytania. Zaskakujące odpowiedzi.
Już 6 lutego najnowszy numer ''Ale historia!'', a w nim:
- Luda Pawliczenko była najsłynniejszym radzieckim strzelcem wyborowym. Ludzie rozpoznawali ją na ulicy,dzieci wypytywały o liczbę zabitych wrogów.
- 6 kwietnia 1914 roku na podparyskich Polach Marsowych dwóch Polaków starło się w pojedynku na szable