Córko, padnijmy na kolana i podziękujmy Bogu! - krzyczał Stanisław Leszczyński, były król Polski, wbiegając do pokoju, w którym jego żona Katarzyna i córka Maria właśnie haftowały.

- Czy wzywają cię z powrotem na tron, ojcze? - spytała Maria.

- Nie, niebo zsyła nam o wiele więcej: zostaniesz królową Francji! - odparł rozentuzjazmowany ojciec.

Euforia była zrozumiała, bo wydawało się, że Maria nie ma szans na poślubienie monarchy. Był rok 1725, piętnastoletni wówczas Ludwik XV potrzebował żony, która jak najszybciej urodzi mu potomka. W grę wchodziła infantka hiszpańska, ale miała dopiero siedem lat i jeszcze długo nie mogła zostać matką. Spisano więc setkę nazwisk rozmaitych księżniczek europejskich i po wykluczeniu dziewcząt innych wyznań oraz najuboższych i najszpetniejszych za najlepszą kandydatkę uznano córkę Leszczyńskiego.

12 lipca 1704. Elekcja Stanisława Leszczyńskiego

Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej