Tę błyskotliwą ripostę podobno podpowiedział jej Henri Jeanson, autor dialogów filmowych m.in. do "Fanfana Tulipana" (1952). Jednak Arletty miała też własne poczucie humoru. Pewnemu wojskowemu piętnującemu jej stosunek do Niemców odpowiedziała: "Nie spałabym z nimi, gdybyście ich nie wpuścili do Francji".

W autobiografii "La Défense" (1971), czyli "Obrona", o Soehringu napisała: Hans S. w typie aktora Conrada Veidta, chociaż przystojny Veidt, znany choćby z "Casablanki" (1942), był akurat antynazistą. Arletty pokpiwała też z niemieckości Soehringa: Urodzony w Konstantynopolu, gdzie jego ojciec był attaché kulturalnym niemieckiej ambasady, młodość spędził w Ameryce Południowej, a prawo studiował w Grenoble. A do znanych aktorek - Michele Alfa i Mireille Balin - również romansujących z Niemcami powiedziała: "Powinnyśmy stworzyć syndykat".

W 2015 r. Arnaud Sélignac nakręcił film "Arletty, une passion coupable", o romansie Arletty (Laetitia Casta) i Soehringa (Ken Duken) i równoczesnym związku biseksualnej aktorki z Antoinette Gérard (Marie-Josée Croze), żoną księcia d'Harcourt.
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej