Był mężem godnym i cnotliwym. Ale bardzo niewłaściwie dostało mu się to imię Szczęsnego, albowiem przez całe prawie swe życie doświadczał najrozmaitszych nieszczęść i umartwień - pisał o Szczęsnym Potockim życzliwy mu pamiętnikarz Ludwik Cieszkowski. W XIX w. usprawiedliwiał go ks. Walerian Kalinka, autor monumentalnej historii Sejmu Wielkiego, natomiast Jerzy Łojek, współczesny autor biografii Potockiego, zatytułował swoją pracę po prostu "Dzieje zdrajcy".

CZYTAJ TEŻ: Hieronim Radziejowski: zdrada rogacza. Wielcy zdrajcy cz. 5



Miłość delfina Potockich

Przyszedł na świat w 1751 r. Jego ojcem był Franciszek Salezy Potocki, wojewoda ruski, twórca potęgi rodu i pełen pychy dorobkiewicz, matką - słynąca z dumy i nieprzystępności Anna z Potockich. Dziedzicowi wielkiej fortuny dobierano najlepszych nauczycieli i trzymano go pod kloszem - jak pisał Cieszkowski, z wielkim swobody ograniczeniem i w ścisłej co do najmniejszych rzeczy podległości i rygorze. Z nauką radził sobie słabo; według Łojka dysponował inteligencją niższą od przeciętnej. W 1767 r., mając lat 16, dostał od ojca starostwo bełskie. Kiedy skończył 22 lata, otrzymał od rodziców własny dwór z opiekunem starostą zawideckim Sierakowskim.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej