Rozmowy przy Okrągłym Stole skończyły się 5 kwietnia 1989 r. Ich kluczowe ustalenie polegało na tym, że "Solidarność" i reszta opozycji mogą walczyć o zdobycie 35 proc. mandatów poselskich i pełną pulę miejsc w przywróconym Senacie. Dwa dni później Sejm zmienił co nieco konstytucję PRL-u i przepchnął nową ordynację wyborczą, a sześć dni później została ogłoszona data wyborów - 4 czerwca - i zaczęło się odliczanie. "Solidarność" miała na kampanię wyborczą mniej niż dwa miesiące, władza niby też, ale jej prominentni przedstawiciele, np. Zygmunt Czarzasty, sekretarz PZPR ze Słupska i zarazem szef partyjnej kampanii wyborczej, zapewniali, że wygrają w cuglach. Komuniści mieli do dyspozycji cały aparat propagandowy PRL-u, z prasą, obu istniejącymi wówczas programami TVP i Polskim Radiem. "Solidarność" dysponowała podnoszącymi się po delegalizacji strukturami związkowymi, przechowanymi w podziemiu powielaczami, okienkiem wyborczym w TVP i radiu oraz "Gazetą Wyborczą", która wystartowała dopiero 8 maja. Telefony komórkowe ani poczta elektroniczna nie istniały; w Warszawie jedyny publicznie dostępny faks znajdował się na Poczcie Głównej.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej