Największy swego czasu statek pasażerski świata, najnowocześniejszy i najbardziej luksusowy, a także uważany za niezatapialny, poszedł na dno 15 kwietnia 1912 r. podczas dziewiczej podróży z Southampton do Nowego Jorku. Po zderzeniu z górą lodową wodoszczelne grodzie mające zapobiec nabieraniu wody i nie dopuścić do katastrofy nie wytrzymały naporu oceanu. Z powodu niedostatecznej liczby łodzi ratunkowych i źle prowadzonej akcji ratowniczej lodowaty ocean pochłonął 1523 pasażerów i członków załogi. Uratowało się 705 osób.

Wojciech Burszta: Zatonięcie "Titanica" było gotowym scenariuszem mitu



Teraz mogę wam opowiedzieć

Żeby cała prawda o odkryciu "Titanica" mogła wyjść na jaw, ZSRR musiał zniknąć z mapy, a zimna wojna przejść do historii. Po raz pierwszy rąbka tajemnicy uchylił sam Ballard w filmie "Titanic. Ostatnia tajemnica" nakręconym w 2008 r. dla National Geographic Channel. Przyznał wówczas, że poszukiwania transatlantyku stanowiły przykrywkę tajnej misji polegającej na sprawdzeniu, w jakim stanie są wraki dwóch okrętów podwodnych, oraz że to US Navy zapłaciła mu za całą wyprawę. Nie wiadomo ile. - Nigdy nie wspominałem o tym nikomu, bo to była tajna misja. Czułem, że to uczciwa wymiana za możliwość poszukiwania "Titanica". Teraz mogę wam o tym powiedzieć, bo akta tej misji zostały odtajnione - mówił w filmie oceanograf.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej