Dwóch uciekinierów z Austrii nie czuło się bezpiecznie w Wiecznym Mieście. Po długiej przeprawie przez Alpy padali z nóg. Był 20 sierpnia 1948 r. Czterdziestolatek Franz Stangl i młodszy o trzy lata Gustav Wagner szukali duchownego o nazwisku Hudal. Na ich szczęście na którejś z uliczek Stangl wypatrzył znajomego, który także uciekał z ojczyzny, a ten podał mu adres: Via della Pace 20, kościół Santa Maria dell'Anima.

Pan musi nazywać się Stangl

W położonej półtora kilometra od bazyliki św.
Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej