Tydzień temu opublikowaliśmy artykuł dr. hab. Rafała Wnuka "Brygada Świętokrzyska - zakłamana legenda". Autor obala w nim mit, jakoby partyzanci tej części Narodowych Sił Zbrojnych, która nie scaliła się z AK, przedostali się na Zachód, klucząc w przesuwającym się pasie przyfrontowym narażeni na ataki Niemców bądź Sowietów. Dowodzi, że Brygada Świętokrzyska unikała walk z Niemcami (choć incydentalnie do nich dochodziło) i koncentrowała się na "oczyszczaniu terenów polskich z czerwonego bandytyzmu". Największą operacją Brygady było rozbicie pod Rząbcem na Kielecczyźnie (8 września 1944 r.) oddziału AL im. Bartosza Głowackiego i liczącej 250 ludzi sowieckiej grupy partyzanckiej Iwana Karawajewa. Wnuk podnosi też najcięższy zarzut, jakim jest kwestia współpracy Brygady z Niemcami i roli odegranej przez jej członka Huberta Jury ps. "Tom". Ten ostatni jesienią 1943 r. nawiązał kontakt z hauptsturmführerem SS Paulem Fuchsem, gestapowcem odpowiedzialnym za zwalczanie ruchu oporu w dystrykcie radomskim. "Tom" wystawiał Niemcom (lub sam mordował) członków GL-AL, osoby podejrzewane o sympatie komunistyczne, ukrywających się Żydów, a nawet uczestników narodowego podziemia, których uznał za wrogów. Następnie ten agent gestapo został dokooptowany do Sztabu Głównego NSZ-ONR i dowództwa Brygady, stając się prawą ręką Otmara Wawrzkowicza, szefa wywiadu Brygady i członka kierownictwa NSZ-ONR.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej