19 marca 1968 r. - w apogeum studenckich protestów ogarniających Polskę - Władysław Gomułka wygłosił słynne przemówienie do warszawskiego aktywu partyjnego zebranego w Sali Kongresowej Pałacu Kultury. Potępiając "inspiratorów i wichrzycieli", I sekretarz KC PZPR w istocie walczył o przetrwanie, starając się zachować kontrolę na biegiem wydarzeń i potwierdzić swoją pozycję jako szef partii. W PRL podobne imprezy z reguły oznaczały spektakl poparcia dla władzy, jednak tym razem słuchacze okazali się zdumiewająco niezdyscyplinowani. W miarę jak Gomułka przemawiał, na sali narastał szum zniecierpliwienia, niektórzy skandowali: "Wiesław, śmielej!", krytykując zbyt ugodowy ich zdaniem ton przemówienia. Zdezorientowany I sekretarz nerwowymi gestami próbował uciszyć audytorium, podnosząc głos, starał się przekrzyczeć tłum. Wysoki rangą radziecki dygnitarz do spraw polskich napisze potem we wspomnieniach: Nikt w Sali Kongresowej nie wymienił Moczara, ale echo niosło dźwięk tego nazwiska...
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej