W pewien sierpniowy poranek do uniwersyteckiej kliniki psychiatrii w Moskwie wszedł oficer policji i zażądał, by pozwolono mu sprawdzić, czy wśród pacjentów nie ukrywają się przestępcy. Szef kliniki prof. Władimir Serbski stanowczo odmówił. Uznał, że mogłoby to zaszkodzić pacjentom, i pozostał głuchy na groźby. W końcu oficer zrezygnował, a profesor złożył zażalenie do sądu na działania policji. Był rok 1906 i podobne zachowanie nie miało w Rosji precedensu.

Ale też Serbski był wyjątkowym lekarzem. Jego pacjenci dostawali takie samo jedzenie i ubranie jak ludzie zdrowi, byli kierowani na psychoterapię i psychoanalizę, a nawet hipnozę, które zdaniem Serbskiego pomagały w leczeniu wielu zaburzeń psychicznych (szczególnie natręctw). Był on też współtwórcą przepisów o niepoczytalności zakładających niekaranie osób niezdolnych do rozpoznania własnych czynów. Serbskiego interesowały zwłaszcza zagadnienia demencji, halucynacji, schizofrenii i katatonii. W uznaniu zasług jako jednego z ojców rosyjskiej psychiatrii imię Władimira Serbskiego (1858-1917) nosi Instytut Naukowo-Badawczy Psychiatrii Sądowej w Moskwie. Jak na ironię w latach 60. i 70. stał się głównym organem powołanym do wydawania fałszywych ekspertyz psychiatrycznych przez lekarzy na usługach KGB. Ludziom zdrowym, lecz niewygodnym dla władzy wystawiano świadectwa niepoczytalności, co było podstawą do przymusowego "leczenia" i wieloletniej izolacji.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej