W maju 1919 r. bardzo wówczas znany odeski bandyta Miszka Japończyk z ponad dwóch tysięcy zbójów uformował w swym rodzinnym mieście 54. Pułk 3. Ukraińskiej Armii Radzieckiej. Zanim poszli się bić z żołnierzami Symona Petlury, naczelnego wodza armii Ukraińskiej Republiki Ludowej, na koszt herszta zostali wyekwipowani, a następnie zaprezentowali się na nadmorskich bulwarach. Nigdy wcześniej ani później czegoś takiego Odessa nie widziała - krasnoarmiejcy w smokingach, cylindrach czy też modnych wówczas słomkowych kapeluszach, zwanych kantonierami, przez trzy dni defilowali, ucztowali i oddawali się najdzikszym orgiom.

Trzy lata później w Moskwie odbyła się nie mniej dziwaczna parada, gdy na ulice wylegli aktywiści stowarzyszenia Precz Wstyd i całkiem nago bądź co najwyżej przewiązani szarfą z nazwą organizacji wykrzykiwali, że są komunardami i nie potrzebują odzieży zasłaniającej piękno ich ciał...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.