Beata Janowska: Piastówna Ryksa jest w Polsce prawie nieznana, natomiast pamięta się ją i ceni w Czechach. Ta piękna podobno kobieta zasłynęła jako mecenas kultury, polityk, filantropka oraz władczyni dwóch królestw. No i jest też pierwszą Polką, której dzienną datę urodzin znamy: 1 września 1288 r. Jako córka koronowanego w 1295 r. Przemysła została potraktowana jak karta w grze politycznej - jej pierwsze małżeństwo zaplanowano, kiedy miała trzy lata.

Prof. Wojciech Iwańczak*: Zgadza się, małżeństw, zwłaszcza w najwyższych warstwach, nie zawierało się z miłości, lecz traktowano je jak kontrakty mające zagwarantować rodzinom korzyści polityczne i ekonomiczne. Dzieci będące obiektem umów nie wiedziały, jaki los je czeka. Pierwotnie Ryksa została obiecana księciu z Brandenburgii, ale ten zmarł, gdy miała mniej więcej dziesięć lat, i nie wiemy nawet, czy zdążyli się poznać. Po śmierci Brandenburczyka przeznaczono ją dla króla Czech, wdowca Wacława II z rodu Przemyślidów, starszego o niecałe 20 lat. Ojciec Ryksy, książę Wielkopolski Przemysł, koronował się w 1295 r. i dotąd trwają spory, czy na króla Wielkopolski, czy też całej Polski, a rozstrzygnięcie sprawy utrudnia fakt, że wkrótce potem został zamordowany. W każdym razie Wacławowi II ślub z polską królewną otwierał perspektywy władzy w Gnieźnie, a może również w Krakowie, toteż w 1300 r. bez wahania przystał na ten związek. Trzy lata pomiędzy 1300 a 1303 r. są osnute mgiełką tajemnicy. Ryksa spędziła je z ciotką i nie wiemy, dlaczego nie przyjechała od razu do Pragi. O Wacławie II mówiono, że lubił kobiety, wspominano o jakiejś kochance Agnieszce, o licznych romansach. Przez ślub z Ryksą zagwarantował sobie koronę Polski, a 12-letnia żona mogła poczekać, podrosnąć, zmądrzeć, w tym czasie król Czech zajmował się swoimi sprawami i prawdopodobnie damą swojego serca. Ale nie mogło to trwać wiecznie i w końcu do sprowadzenia młodej żony nakłonili go cystersi uchodzący wtedy za mistrzów polityki i dyplomacji na skalę europejską. Zresztą Wacław był miłośnikiem cystersów, nieustannie się z nimi konsultował, ufundował im wielki klasztor w Zbrasławiu koło Pragi, zarzucano mu nawet, że poświęcał im zbyt dużo czasu.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej