Marian Brandys napisał ten esej w 1981 r., podczas karnawału pierwszej "Solidarności". Wydrukowany na powielaczach w stanie wojennym nosi tytuł "Z dwóch stron drzwi" i jest niczym studium najgłośniejszych wystąpień sejmowych trzech posłów: Tadeusza Rejtana, broniącego całości Rzeczypospolitej podczas sejmu rozbiorowego w 1773 r., Jana Suchorzewskiego, który, żeby nie dopuścić do uchwalenia Konstytucji 3 maja, rzucił się królowi pod nogi, grożąc, że zabije swego sześcioletniego syna, aby nie żył w niewoli, którą przyniesie konstytucja, i Jerzego Zawieyskiego. Ten ostatni, poseł na Sejm PRL, swoją aktywność na polu sejmowym po Marcu '68 przypłacił życiem. Esej ten to opowieść o dwóch ludziach szlachetnych i jednym utalentowanym i popularnym głupku łasym na zaszczyty. Dzielą ich epoki, a łączy jedno: przyszło im działać w czasach, gdy Sejm miał do powiedzenia tyle co nic, lecz gest posła - odważny lub haniebny - odbijał się głośnym echem w kraju. Nawet w takich okolicznościach można się było zachować uczciwie lub licho, znaleźć się w głównym nurcie pamięci historycznej lub na manowcach, gdzie królują zdrada i niesława.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej