Zaraz po wojnie w Polsce mieszkało 23,9 mln ludzi - wynika ze spisu powszechnego zrobionego w 1946 r. Choć wyliczenia te nie były zbyt dokładne z powodu m.in. trwających wówczas powojennych migracji ludności, to dają przybliżony obraz strat. W porównaniu z ostatnim przedwojennym spisem z 1931 r. (wykazał 32,1 mln obywateli) populacja spadła o 8,2 mln, a w rzeczywistości o jeszcze więcej, bo około 10 mln. Taką właśnie liczbę należy przyjąć, gdyż w chwili wybuchu wojny liczbę ludności szacowano na 34 mln, a po 1931 r. spisów w II RP już nie przeprowadzano).

Nie oznacza to, że w latach 1939-45 życie straciło aż tylu obywateli polskich - w tych 10 mln mieścili się bowiem zarówno powojenni emigranci, jak i mniejszości narodowe (Ukraińcy, Białorusini, Litwini), którzy po przesunięciu granicy wschodniej na Bug stali się obywatelami ZSRR.

Ofiary śmiertelne zostały oszacowane na mniej więcej 6 mln, w tym ok. 3 mln polskich Żydów zamordowanych głównie w obozach zagłady, 2,7 mln Polaków - cywili zabitych w wyniku działań wojennych, niemieckich i sowieckich represji (a także przez Ukraińców podczas czystek etnicznych na Wołyniu i w Galicji Wschodniej) oraz około 160 tys. żołnierzy poległych w walkach na Zachodzie, u boku Armii Czerwonej na froncie wschodnim i w szeregach Armii Krajowej.
Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej