Budynek znajdował się w południowym narożniku głównego obozu Auschwitz I, odizolowany od reszty obozu. Piwnice bloku w drugiej połowie 1940 r. przerobiono na małe cele zwane bunkrami, w których obozowe gestapo trzymało więźniów m.in. podejrzanych o udział w konspiracji obozowej, złapanych na próbie ucieczki i buntowników łamiących regulamin obozowy. Karani byli śmiercią przez zagłodzenie, pobytem w ciemnicy (celi, która miała solidne, szczelne drzwi, więc więźniowie dusili się powoli z braku powietrza) lub w celach do stania.

Pery Broad, jeden z esesmanów z obozowego gestapo (sądzony w drugim procesie oświęcimskim), który pomagał swemu szefowi Maximilianowi Grabnerowi w "odkurzaniu bunkra", czyli selekcji więźniów do rozstrzelania, w 1946 r. opisał na żądanie Brytyjczyków warunki panujące w Auschwitz i twierdził, że pobyt w jednej z czterech cel stojących równał się karze śmierci....
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej