Był ładny dzień, otworzyłam okno, usiadłam na parapecie i popatrzyłam w górę, w niebo. Najpierw wydawało mi się, że widzę w dali ptaki, ale po chwili wykrzyknęłam do kolegi: "Józek, nasi lecą" - wspominała Włada Majewska z radiowego zespołu "Lwowskiej Fali", która 1 września zjawiła się w biurze rozgłośni. Ależ z ciebie idiotka, przecież to Niemcy! - skarcił ją kolega i nim zamknął okno, usłyszeli eksplozję bomb, które spadły na ulicę Gródecką oraz słynną fabrykę wódek Baczewskiego.
Pozostało 98% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej