Mirosław Maciorowski: Czego broniła załoga Westerplatte, co znajdowało się w magazynach Wojskowej Składnicy Tranzytowej 1 września 1939 r.?

Dr Jan Szkudliński: Były puste.

Siedem dni krwawych walk o puste magazyny?

- Żołnierze bronili miejsca, które stanowiło ważny element polskich praw do Wolnego Miasta Gdańska (WMG). Wartość Westerplatte, choć znikoma pod względem materialnym, była ogromna pod względem symbolicznym i politycznym.

Skąd się wzięła Wojskowa Składnica Tranzytowa?

- Gdy w 1918 r. Polska się odrodziła, nie mieliśmy pełnomorskiego portu, bo ani Puck, ani Hel się do tego celu nie nadawały, były za małe i za płytkie. Podczas wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. Niemcy nie przepuszczali do nas transportów z uzbrojeniem, a w porcie gdańskim wybuchł strajk. Wówczas zrodził się pomysł, by za zgodą Ligi Narodów na terenie WMG stworzyć obsługiwaną polskimi rękami składnicę, przez którą szłyby dostawy do Polski. Wybór padł na półwysep Westerplatte, gdzie od 1926 r. istniał niewielki garnizon. Wybudowano bocznicę kolejową, basen portowy i przez kilka lat przypływały tam statki z dostawami dla Polski. Ale po uruchomieniu portu w Gdyni składnica straciła rację bytu, choć politycznie nadal była jednak ważna, podobnie jak Poczta Polska w Gdańsku.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej