Wszyscy, którzy go znali, w trzech sprawach byli zgodni: 1. Ubierał się z dyskretną elegancją, a na ulicach okupowanej Warszawy bardziej przypominał adwokata z szacownej kancelarii lub lekarza niż oficera wysokiego stopnia ubranego po cywilnemu. 2. Miał silny charakter i umiejętność narzucania swej opinii innym, a zdaniem wielu to on, a nie mało zdecydowany gen. Tadeusz "Bór" Komorowski był faktycznym dowódcą Armii Krajowej. 3. Choć umiał znakomicie analizować i oceniać rzeczywistość, to w głębi duszy pozostał romantykiem.
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej