Adam Leszczyński: Zanim polscy żołnierze trafili pod Monte Cassino, przebyli bardzo długą drogę, większość z Polski trafiła do Związku Radzieckiego, przeszła przez łagry i zesłania, a potem szlak prowadził do Iranu, Iraku, Palestyny. Proszę opowiedzieć o tej odysei.

Zbigniew Wawer*: Po 17 września 1939 r. i agresji sowieckiej na Polskę tylko niewielka część żołnierzy rozbitej armii zdołała przedostać się do Rumunii, na Węgry czy Litwę, skąd byli ewakuowani głównie do Francji, gdzie odtwarzano Wojsko Polskie. Większość dostała się do niewoli niemieckiej oraz sowieckiej. Ponadto w latach 1940-41 Sowieci przeprowadzili cztery wielkie deportacje ludności cywilnej z zajętych przez siebie polskich Kresów Wschodnich i według różnych źródeł i opracowań w głąb ZSRR wywieźli od 750 tys. do 2 mln obywateli II RP. Nie tylko Polaków, ale też Ukraińców, Białorusinów i Żydów. Tragiczny był los tych, którzy trafili do więzień i łagrów, a najgorszy spotkał 20 tys. oficerów, podoficerów, szeregowych, policjantów i osób cywilnych rozstrzelanych w różnych miejscach ZSRR, w tym w Katyniu, pomiędzy marcem a kwietniem 1940 r. Pozostali byli zmuszeni do wykonywania pracy przymusowej, w łagrach, i w innych miejscach.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej