Maszyna do szycia otworzyła epokę masowej produkcji ubrań, mody dostępnej dla nieporównanie większej liczby osób niż wcześniej oraz powstawania wielkich firm odzieżowych. Obok telefonu, kolei, żywności w puszkach i wielu innych udogodnień jest wynalazkiem, z którego korzystamy do dziś, choć naturalnie wygląda ona inaczej niż 150 lat temu.

Wyzwanie dla konstruktorów

W połowie XVIII w. wynaleziono maszyny, dzięki którym produkcja tkanin stała się możliwa na skalę przemysłową. Zaczęły powstawać wielkie ośrodki przemysłu włókienniczego, takie jak Manchester czy później Łódź, ale ubrania nadal szyło się ręcznie. Maszyna do szycia była więc logicznym, kolejnym krokiem na drodze rozwoju, ale stworzenie urządzenia pozwalającego na wykonanie drobnego, regularnego i precyzyjnego ściegu oznaczało dla konstruktorów wielkie wyzwanie. Podejmowało je wielu. Jednym z pierwszych był Anglik Thomas Saint, który opatentował swój wynalazek w Londynie w 1790 r., ale nie zdołał uruchomić jego produkcji. Podobnie stało się z powstałymi w 1804 r. projektami jego rodaków - Thomasa Stone'a i Jamesa Hendersona.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej