Ich występ podczas igrzysk w Sarajewie w 1984 r. do dziś uchodzi za najwspanialszy w dziejach łyżwiarstwa figurowego. I jedyny, za który sędziowie dali same szóstki, czyli maksymalne noty w ówczesnej skali ocen.

Był to też występ, który zmienił łyżwiarstwo figurowe, w dużej mierze dlatego, że Torvill i Dean nie trzymali się sztywno regulaminu i naruszyli ustalone dotychczas reguły. W występach solistów i solistek oraz par sportowych są one dość sztywne, a przepisy określają szczegółowo, jakie elementy mają się pojawić. Mają być więc skoki, spirale, kroczki, piruety, podnoszenia (w przypadku par), i z nich to właśnie łyżwiarze układają tzw. program skrócony, a później dowolny, który jest najważniejszy, bo jego wykonanie stanowi 50 proc. oceny łącznej.

Natomiast w przypadku par tanecznych nie ma skoków, podrzutów, nie powinno być też podnoszeń, a łyżwiarze (wykonują układ obowiązkowy, oryginalny i dowolny) oceniani są przede wszystkim za choreografię. Kiedy więc pod koniec "Bolera" Dean chwycił Torvill za ramiona i zaczął nią z impetem obracać, kręcąc się wokół własnej osi, sędziowie nie mogli nie zauważyć, że ich taniec, choć doskonały, nie całkiem trzyma się reguł. Ponadto nie powinien trwać więcej niż 4 min i 10 s, a trwał 4 min i 28 s.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej