W sierpniu 1963 r. na Wyspach wrzało - Brytyjczycy szaleli na punkcie Beatlesów, konserwatywny rząd premiera Harolda Macmillana zmagał się z aferą Profumo, w której chodziło o to, że sekretarz wojny John Profumo miał tę samą kochankę co radziecki attaché wojskowy w Londynie. No i jeszcze gazety wielkimi tytułami krzyczały na pierwszych stronach o niebywałym napadzie na pociąg pocztowy.

Fałszywe czerwone światło

Była 3 nad ranem 8 sierpnia 1963 r., kiedy pociąg Royal Mail jadący z Glasgow do Londynu zatrzymał się na czerwonym świetle w pobliżu Ledburne w hrabstwie Backinghamshire. Bruce Reynolds, 31-letni blondyn o wyglądzie angielskiego arystokraty, planując skok, uznał, że w tym właśnie miejscu łatwo będzie można się dostać do pociągu, bo nasyp kolejowy jest stosunkowo niski.

Dwóch złodziei zakryło zielone światło i za pomocą sześciowoltowej baterii włączyło czerwone, inni przecięli kable telefoniczne, kolejni wskoczyli do środka, obezwładniając maszynistę i jego pomocnika. - Najdziwniejsze jest to, że kilka wagonów dalej siedziało 70 pocztowców sortujących listy i żaden nie miał pojęcia, co się stało - mówił detektyw Malcolm Fewtrell, który w 1963 r. nadzorował śledztwo.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej