Codziennie o ósmej rano kierowca James Crawford zabierał J. Edgara Hoovera, szefa Federalnego Biura Śledczego, sprzed jego domu przy 4936 Thirtieth Place NW w Waszyngtonie. Jechał potem pod dom Clyde'a Tolsona, przyjaciela szefa i jego najbliższego współpracownika. Jeżeli pogoda była dobra, kierowca zatrzymywał się na rogu Siedemnastej i Constitution Avenue, skąd Hoover i Tolson szybkim krokiem szli do biura w gmachu Departamentu Sprawiedliwości. Na tej trasie czatowali na Hoovera dziennikarze, z którymi rozmawiał rzadko i niechętnie - uzyskanie jednego zdania od szefa FBI było wielką rzeczą.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej