Władzy do śmiechu nie było - zmarł w końcu nie byle kto, bo pomysłodawca socjalistycznego współzawodnictwa pracy i człowiek mający być wzorem dla polskich robotników oraz żywym dowodem na to, że klasa robotnicza popiera komunistów.

Wśród Niemców nie spocznie

Kolejny problem ze śmiercią Pstrowskiego pojawił się w przeddzień jego pogrzebu na zabrzańskim cmentarzu. Funkcjonariusze Urzędu Bezpieczeństwa zobaczyli bowiem, że na nagrobkach sąsiadujących z wykopanym dla Pstrowskiego grobem przeważają nazwiska niemieckie. Niby nic dziwnego, skoro zaledwie trzy lata wcześniej Zabrze było jeszcze Hindenburgiem, ale ubecy uznali, że bohater nie może leżeć w takim towarzystwie. Wezwali robotników przedsiębiorstwa kanalizacji i uczniów pobliskiej szkoły zawodowej, którzy porozbijali płyty i wrzucili na ciężarówkę gruz z nagrobków, który następnie został wywieziony. Teraz pogrzeb mógł się odbyć.
Pozostało 94% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej