W 1929 r. do księcia Janusza Radziwiłła, posła piłsudczykowskiego Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem, zadzwonił wpływowy i dobrze poinformowany dziennikarz sanacyjny. W Sejmie szykowała się rozróba z opozycją: dla swego bezpieczeństwa właściciel Nieborowa i ordynat ołycki powinien wziąć na posiedzenie rewolwer. Książę uznał, że przychodzenie do Izby z rewolwerem jednak nie uchodzi. I zabrał kastet.

Ta anegdota, którą znamy ze wspomnień Hermana Liebermanna, posła PPS, także jest charakterystyczną ilustracją tego, jak bardzo brutalne było życie polityczne II Rzeczypospolitej.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej