Trudno znaleźć lepsze miejsce do ukrycia skarbów niż położone w zachodniej Austrii, wśród gór i lasów, niewielkie, bo zaledwie 1,5-kilometrowej długości, ale za to bardzo głębokie jezioro Toplitz. Zejście w jego głębinę to nie lada wyzwanie - na 9 metrach zapada ciemność, woda staje się lodowata, a dno zaczyna być widoczne dopiero na głębokości 106 metrów. Z powodu braku tlenu nie rośnie tam żadna roślinność, a grube pokłady mułu stały się miejscem wiecznego spoczynku niejednego śmiałka.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej