Trudno znaleźć lepsze miejsce do ukrycia skarbów niż położone w zachodniej Austrii, wśród gór i lasów, niewielkie, bo zaledwie 1,5-kilometrowej długości, ale za to bardzo głębokie jezioro Toplitz. Zejście w jego głębinę to nie lada wyzwanie - na 9 metrach zapada ciemność, woda staje się lodowata, a dno zaczyna być widoczne dopiero na głębokości 106 metrów. Z powodu braku tlenu nie rośnie tam żadna roślinność, a grube pokłady mułu stały się miejscem wiecznego spoczynku niejednego śmiałka.

Może dlatego mimo wielu lat poszukiwań wody jeziora Toplitz wciąż kryją tajemnice sprzed blisko 70 lat. Czy prawdziwe są pogłoski, że 5 maja 1945 r. uciekający przed radzieckimi żołnierzami Niemcy zatopili tam skrzynie wypełnione złotem? Nikt ich nie odnalazł, więc na to pytanie na razie nie ma odpowiedzi. Pewne jest tylko to, że w jeziorze Toplitz znaleziono dowody na dokonanie przez Niemców w czasie II wojny światowej największego w dziejach fałszerstwa finansowego.

W 1959 r. płetwonurkowie zatrudnieni przez zachodnioniemiecki magazyn "Stern" wydobyli z dna jeziora skrzynie wypełnione 73 mln podrobionych funtów szterlingów. Pochodziły z tajnej wytwórni fałszywych papierów wartościowych ukrytej na terenie obozu koncentracyjnego Sachsenhausen pod Berlinem.

Adolf Burger przeżywa szok

Dzień przed 25. urodzinami, zaledwie siedem miesięcy po ślubie, Adolfa Burgera opuściło szczęście. Był 11 sierpnia 1942 r., kiedy do jego drzwi załomotało gestapo i ze stosunkowo spokojnej Bratysławy, gdzie pracował jako drukarz, podrabiając przy okazji świadectwa chrztu dla Żydów, trafił do obozu w Auschwitz.
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej