Rok 1954. Do punktu wymiany jeńców wojennych na 38. równoleżniku rozgraniczającym Koreę Północną i Południową podjeżdżają ciężarówki z Amerykanami, którzy po kilku latach gehenny w chińskich obozach jenieckich wrócą do domów. Wysiadają prawie wszyscy z wyjątkiem grupki młodych mężczyzn trzymających w rękach białe płótno z napisem: "Zostajemy dla pokoju".

Dwudziestu Amerykanów i jeden Brytyjczyk odmawiają powrotu do ojczyzny i wybierają komunistyczne Chiny. Jest wśród nich 27-letni James Veneris z Pensylwanii, który uśmiecha się i macha na pożegnanie. Decyzja Venerisa i innych wstrząsnęła Amerykanami.

Prawdziwa wojna zimnej wojny

Trzyletnia wojna w Korei kosztowała życie 1,2-2,5 mln ludzi (szacunki są rozbieżne). Zaangażowało się w nią ponad 20 krajów i teoretycznie trwa nadal, bo wciąż obowiązuje tylko rozejm podpisany 27 lipca 1953 r.

Genezy konfliktu należy szukać w początkach XX w. W 1910 r. Półwysep Koreański anektowała Japonia, która uprzednio uczyniła go swoją strefą wpływów i umocniła się w tym rejonie po zwycięskiej wojnie z carską Rosją w latach 1904-05. W sierpniu 1945 r. Związek Radziecki przyłączył się do wojny z Japonią prowadzonej dotąd głównie przez USA i zdążył zająć m.in. północną część półwyspu do 38. równoleżnika. Z czasem na północ od 38. równoleżnika pod auspicjami Stalina powstało komunistyczne państwo koreańskie, na południu zaś wspierana przez USA Korea Południowa.
Pozostało 92% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej