8 września 1939 r. Czołgi z 4. Dywizji Pancernej gen. Georga-Hansa Reinhardta wyprzedzają rozbite oddziały armii "Łódź" i docierają pod Warszawę, próbując zdobyć stolicę z marszu. Niemieckie radio triumfalnie ogłasza, że o godzinie 17.15 czołgi wtargnęły do Warszawy. Triumf był przedwczesny - natarcie zostało odparte, Niemcy stracili ponad 60 czołgów.

Następnego dnia na tyły ich 8. Armii rozciągniętej pomiędzy Łodzią i Warszawą niespodziewanie uderzają spod Kutna dywizje armii "Poznań"! Niemcy muszą porzucić myśl o szybkim zdobyciu Warszawy - ich jednostki są potrzebne, by ratować front na północ od Łodzi. Rozpoczyna się bitwa nad Bzurą.


Mapa Bitwy nad Bzurą

Kierunek - Warszawa

Oznaczony kryptonimem "Fall Weiss" plan ataku na Polskę zakładał szybkie zniszczenie zasadniczych sił polskich znajdujących się na zachód od Wisły. Twardy opór stawiany od 1 września przez żołnierzy armii "Łódź" utrudnił Niemcom zadanie, ale 3 września przełamali front pod Częstochową i wyszli na tyły tej armii. Niemieckie zagony pancerne parły w kierunku Warszawy.

Wobec rozdarcia frontu naczelny wódz marszałek Edward Rydz-Śmigły postanowił wyprowadzić z łuku Wisły jak największe siły - chciał stawiać dalszy opór w rejonie na wschód od Warszawy i na kierunku rumuńskim. Rozkaz odwrotu w stronę Warszawy od kilku już dni wykonywała dowodzona przez gen. Tadeusza Kutrzebę armia "Poznań" składająca się z czterech dywizji piechoty i dwóch brygad kawalerii. Stanowiła ona najsilniejsze polskie ugrupowanie na zachód od Wisły i w tym momencie była jeszcze nienaruszona.

Na Warszawę przez Kujawy kierowała się też poważnie już nadszarpnięta walkami w kotle pomorskim, ale ciągle jeszcze mocna armia "Pomorze" gen. Władysława Bortnowskiego - składała się z pięciu dywizji piechoty (z tego dwie zostały rozbite w kotle pomorskim) oraz brygady kawalerii. Obaj ci dowódcy mieli w sumie ok. 150 tys. żołnierzy. Kutrzeba już wcześniej sygnalizował Śmigłemu gotowość udzielenia pomocy sąsiadującej z nim na południu armii "Łódź", ale szybki rozwój sytuacji sprawił, że maszerujące na wschód oddziały armii "Poznań" i "Pomorze" wyprzedziła 8. Armia gen. Johannesa Blaskowitza. Dla polskich dowódców stało się oczywiste, że jednostki z Wielkopolski i Pomorza muszą przebijać się do stolicy siłą.
Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej