Nad nami w tej chwili widzę samoloty bombowce - lecą ze straszną szybkością - straż graniczna melduje, że Niemcy atakują na dwie strony samolotami Rudniki Radoszczów - napisał 1 września 1939 r. o godz. 4.49 kapral Wilkosz, operator stacji juzowej (dalekopisowej) Muchawiec w okolicach Wielunia.

Dziewięć minut wcześniej, o 4.40 czasu polskiego (według czasu niemieckiego - o 5.40) 29 bombowców nurkujących Ju-87 z 76. eskadry Luftwaffe spadło po raz pierwszy z nieba na Wieluń, obracając w gruzy centrum miasta.

Według niektórych historyków dopiero chwilę później pierwsze strzały w kierunku Polskiej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte oddał pancernik "Schleswig-Holstein". Zaczęła się wojna, do której dwa dni później przystąpi Wielka Brytania i Francja i która wbrew rachubom Hitlera przekształci się w wojnę światową.

Miasto z cukrownią

Położony w województwie łódzkim szesnastotysięczny wówczas Wieluń był pierwszym polskim miastem zaatakowanym przez Niemców. Leżał 21 km od ówczesnej granicy z III Rzeszą, a mieszkali w nim głównie rzemieślnicy, drobni kupcy i rolnicy. Prawie 40 proc. wieluńskiej populacji stanowili Żydzi. W chwili ataku w mieście nie stacjonowały żadne jednostki wojskowe, nie było stanowisk obrony przeciwlotniczej ani zakładów przemysłowych, które mogłyby pracować na potrzeby wojska. Była tylko mała cukrownia.

Miasto było białą plamą na mapach sztabowców, nie miało żadnego militarnego znaczenia.

4.15 geht es los (zaczynamy o 4.15.) - notuje 31 sierpnia wieczorem oberlejtnant Kurt Hartmann, dowódca jednej z eskadr stacjonujących na lotnisku wojskowym w Nieder-Ellguth (dziś Ligota Dolna) na Opolszczyźnie. Na wieczornej odprawie niemieccy piloci dowiadują się, że nazajutrz uderzą na miasta: Ostrów, Kalisz i Wieluń. Wśród pilotów I dywizjonu 76. pułku bombowców nurkujących pod dowództwem kapitana Waltera Siegela są m.in. lotnicy z Legionu Condor, którzy w 1937 r. podczas wojny domowej w Hiszpanii zmietli z powierzchni ziemi niewielką Guernicę.

Rozkaz do ataku na Wieluń wydaje generał Wolfram von Richthofen (kuzyn słynnego asa lotnictwa z czasów I wojny światowej Manfreda zwanego "Czerwonym Baronem"). Wcześniej podczas wojny domowej w Hiszpanii gen. Richthofen dowodził nalotem na Guernicę, atak na Wieluń nie jest więc dla Luftwaffe żadną nowością.
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej