W piątek 31 października, w przeddzień uroczystości Wszystkich Świętych, król Portugalii Józef I (panował w latach 1750-77) uległ namowom jednej z córek. Infantka chciała, by monarsza rodzina spędziła najbliższe dni świąteczne w położonych na zachód od Lizbony nadmorskich posiadłościach królewskich w Cascais.

Chcąc spełnić życzenie córki, król polecił odprawienie świątecznej mszy o wschodzie słońca w sobotę. Po nabożeństwie królewski orszak ruszył w stronę miejscowości Belém położonej sześć kilometrów od centrum Lizbony (dziś to dzielnica miasta), gdzie znajduje się ujście Tagu do Atlantyku.

Około godz. 9 rano świta królewska dotarła w pobliże sławnego gotyckiego klasztoru Hieronimitów w Belém. Pełen ornamentów styl, w którym zbudowano opactwo, na cześć panującego w Portugalii w latach 1495-21 Manuela Szczęśliwego nazwano manuelińskim. Najwięcej jego przykładów w Lizbonie można było przez wieki znaleźć w dzielnicy Baixa, czyli w Dolnym Mieście.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej