Był 2 lipca 1938 r., przed cerkwią we wsi Przeorsk niedaleko Tomaszowa Lubelskiego stanął wicestarosta powiatu i wójt gminy Majdan Górny. Obejrzeli świątynię i oświadczyli miejscowym prawosławnym, że jeśli przejdą na katolicyzm, to cerkiew zostanie. Jeżeli nie, to zostanie zburzona. Ale nikt się nie zgłosił, by zostać katolikiem.

Dwa dni później o trzeciej nad ranem pod cerkwią zjawiło się sześciu policjantów z robotnikami. Mimo wczesnej pory zbiegli się wszyscy prawosławni ze wsi, by bronić cerkwi.
Pozostało 97% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej