Między listopadem 1964 r. a marcem 1970 r. " wampir z Zagłębia " zamordował 14 kobiet, a sześć innych ciężko zranił. Ciała ofiar znajdowano w Sosnowcu, Będzinie, Czeladzi, Katowicach i Siemianowicach Śląskich.

Film "Jestem mordercą" wchodzi do kin. Jak milicjant łapał "wampira z Zagłębia"



"Wampir z Zagłębia" obnaża od pasa w dół, ale nie gwałci

Pierwszą ofiarą seryjnego mordercy była sprzątaczka z jednego z katowickich zakładów. W sobotni wieczór 7 listopada 1964 r. wysiadła z pociągu w Dąbrówce Małej, kiedyś wsi, dziś północnej dzielnicy Katowic oddzielonej od Sosnowca rzeczką Brynicą.

- Spieszę się do męża, on już tam na mnie czeka - rzuciła na pożegnanie do koleżanek i poszła na skróty przez nasyp. Następnego ranka jej ciało znaleźli kolejarze.

Zginęła od siedmiu ciosów zadanych twardym przedmiotem w tył głowy. Morderca zaskoczył ją, gdy przechodziła przez tory (tam znaleziono ślady krwi), i wlókł po ziemi około 20 metrów. Pies tropiący doprowadził milicjantów do pobliskiego domu, okazało się, że 58-letnia kobieta zginęła kilka minut drogi od swojego mieszkania.
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej