Jesień 1918 r. Monarchia Habsburgów wali się w gruzy. 20 października 1918 r. w wypełnionej po brzegi sali ratuszowej rada miejska Lwowa przyjmuje rezolucję wyrażającą akces miasta i całej Galicji Wschodniej, dotąd austro-węgierskiej prowincji, do odradzającej się Polski.

W 200-tysięcznym mieście Polacy stanowią niemal 80 proc. mieszkańców, ale w Galicji Wschodniej te proporcje są odwrotne - Ukraińców jest 71 proc., a Polaków niespełna 15.

Rozentuzjazmowani lwowiacy bagatelizowali jednak ukraińskie starania o własne państwo, którego stolicą miał być właśnie Lwów. Nie dostrzegli też niebezpieczeństwa w decyzji władz austriackich, które wcześniej przerzuciły w rejon Lwowa jednostki wojskowe złożone z Ukraińców, a oddziały z przewagą Polaków wysłały w głąb monarchii.

W efekcie pod koniec października 1918 r. w 20-tysięcznym garnizonie lwowskim stacjonowało aż 12 tys. żołnierzy będących Ukraińcami; resztę stanowili neutralni Węgrzy i proukraińscy Austriacy.

Obrona Lwowa 1-22 XI 1918: Konflikt ukraińsko-polski narastał od końca XIX w.



Zdjęcie zrobione po zajęciu lwowskiego ratusza przez oddział "straceńców", 22 listopada 1918.

Ukraińcy się cieszą, Polacy zaciskają zęby

Ukraińcy obawiali się, że - tak jak się to stało w Krakowie - również we Lwowie Polacy łatwo przejmą kontrolę nad miastem. Dlatego 1 listopada 1918 r. o 3.30 nad ranem żołnierze pod dowództwem atamana Dmytra Wytowskiego rozpoczęli zajmowanie Lwowa. W ciągu kilku godzin opanowali najważniejsze obiekty: gmach namiestnictwa, magistrat, koszary, Cytadelę, Wysoki Zamek z kopcem Unii Lubelskiej, gmach policji, pocztę główną, dworce kolejowe i rogatki miasta. Na wieży ratusza i urzędach wywiesili żółto-niebieskie chorągwie.

W koszarach internowano nielicznych żołnierzy Polaków. Na rynku i głównych placach posterunki ukraińskie rozstawiły karabiny maszynowe gotowe do strzału.
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej