Gdy w lutym 1943 r. Niemcy odkryli w lasku katyńskim groby ponad 4 tysięcy polskich oficerów, z miejsca uświadomili sobie, że mają w ręku coś, co można znakomicie wykorzystać propagandowo. Kto wie, może ujawnienie sowieckiego mordu na oficerach WP doprowadzi do podziałów w obozie sprzymierzonych.

Między Goebbelsem a Stalinem

11 kwietnia 1943 r. niemiecka Agencja Transocean poinformowała o znalezieniu w lesie katyńskim zwłok "10 tysięcy polskich oficerów". Dwa dni później informacje te powtórzyło Radio Berlin, a niemiecki MSZ zorganizował specjalną konferencję prasową.

Odkrycie 12 tysięcy zamordowanych przez NKWD polskich oficerów zostanie wykorzystane w najlepszym stylu antybolszewickiej propagandy - zanotował w swoim dzienniku Joseph Goebbels, minister propagandy Rzeszy.

Niemieckie doniesienia zrobiły duże wrażenie w Europie, choć oficjalnie zachodni alianci przyjęli do wiadomości wersję sowiecką, że winni zbrodni są Niemcy.

Jesteśmy od dawna najgłębiej przekonani, że wszyscy oni nie żyją i zostali celowo zamordowani. Pomimo to ogłoszone rewelacje niemieckie wywołały olbrzymie wrażenie i ogromne oburzenie - depeszował z Iraku do Londynu dowódca Armii Polskiej na Wschodzie gen. Władysław Anders.

Moskwa zareagowała dopiero cztery dni po pierwszych niemieckich informacjach - 15 kwietnia 1943 r. nazwała doniesienia Niemców Goebbelsowskimi oszczerstwami.

Jeszcze tego samego dnia Niemcy zaprosili do zbadania sprawy Międzynarodowy Czerwony Krzyż, a 17 kwietnia z podobną prośbą zwrócił się do MCK rząd gen. Władysława Sikorskiego.

Londyn naciskał: Wyciszyć Katyń. Churchill pisze do Stalina


Wtedy Stalin oskarżył rząd w Londynie o "współpracę z Niemcami" i zerwał z nim stosunki. Ale zanim do tego doszło, Stalin nie zgodził się na przyjazd ekspertów MCK do Katynia - Czerwony Krzyż postawił bowiem warunek, że weźmie udział w ekshumacjach, jeśli zgodzą się na to wszystkie zainteresowane strony.
Pozostało 89% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej