Na czarno-białym filmie nakręconym przez Służbę Bezpieczeństwa widać, jak bojowo nastawiony był Jan Rulewski, przywódca bydgoskiej "Solidarności". Zanim został wyniesiony z budynku, major milicji Henryk Bednarek długo i zawile tłumaczył mu, dlaczego działacze "Solidarności" mają wyjść z sali. Odpowiedź Rulewskiego była ostra: - Jest pan chłopcem na posyłki władzy, i to bardzo wątpliwej władzy.

A do wojewody Romana Bąka mówi wprost: - Nie jest już pan dla nas wojewodą. Nie będziemy z panem rozmawiali.

Kiedy major Bednarek w końcu wychodzi, Rulewski zwraca się do kolegów i każe im wziąć się pod ręce. Po chwili na sali jest niebiesko od mundurów. Gdy milicjanci zbliżają się do zbitych w kącie sali solidarnościowców, któryś z nich krzyczy: "Kobiety do środka!". Ktoś inny intonuje hymn, który wszyscy podchwytują. Gdy milicjanci jednego po drugim wynoszą z sali, związkowcy krzyczą. Najgłośniej Rulewski. Koniec filmu.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej