W oficjalnych wspomnieniach cytadelowców - mieszkańców Poznania, którzy u boku Armii Czerwonej walczyli o wyzwolenie swojego miasta - zimowe zmagania z 1945 r. przedstawiano jako dowód więzi sojuszniczych łączących narody polski i radziecki. Lud Poznania w walce o swoją wolność połączył się samorzutnie i intuicyjnie z naszym wielkim i szczerym sprzymierzeńcem, Armią Radziecką - napisał trzy lata po wojnie Feliks Róg-Mazurek w propagandowym dziele,, Poznaniacy w walce o Cytadelę".

Choć prawdziwą historię cytadelowców peerelowska cenzura starała się skrzętnie ukrywać, sprawa zmuszenia Polaków do udziału w krwawym szturmie nie poszła w zapomnienie - w Poznaniu było zbyt wielu świadków wydarzeń z lutego 1945 r.

Stalingradczycy atakują

Poznań, połowa lutego 1945 r. Weterani bitwy stalingradzkiej, żołnierze 8. Armii Gwardii gen. Wasilija Czujkowa, po niemal czterech tygodniach zaciętych walk opanowali centrum miasta i zepchnęli Niemców na północ - na teren Cytadeli zbudowanej w XIX wieku przez Prusaków. Cytadela to ostatni bastion niemieckiej obrony. Sowietom się spieszy - chcą zdobyć twierdzę do 23 lutego, by uczcić 28. rocznicę powstania Armii Czerwonej. Taki rozkaz wydał Józef Stalin.

Pierwsze natarcie na Cytadelę rusza 18 lutego. W grubych, ceglanych fortyfikacjach broni się 10-15 tys. żołnierzy niemieckich dowodzonych przez gen. Ernsta Gonella, komendanta Festung Posen, czyli Twierdzy Poznań.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej