9 czerwca 1906 r., Milanówek niedaleko Warszawy. Wieczorną sielankę letniska zakłóca głośna eksplozja. Bomba wybucha w lasku nieopodal przystanku kolejowego około godziny 19. Oczekujący na pociąg ludzie przybiegli na miejsce, skąd doszedł huk wybuchu, zobaczyli tarzającego się w trawie młodego człowieka ciężko rannego i jęczącego nieprzytomnie - relacjonował "Kurier Warszawski". Rannym był 27-letni Walery Sławek, którego gazeta określiła jako człowieka inteligentnego (ówczesne określenie inteligenta) niewiadomego zajęcia.

Stan rannego wydawał się dramatyczny, jeden z letników sprowadził lekarza, Franciszka Kijowskiego, który opatrzył Sławka. Sławek został przeniesiony na stację, a potem przewieziony do warszawskiego Szpitala Dzieciątka Jezus. Przeżył.

Incydentem w Milanówku zainteresowały się władze carskie. Rannego - rozpoznanego przez policję jako bojowiec Polskiej Partii Socjalistycznej - przewieziono do szpitala w Cytadeli, a potem do więzienia na Pawiaku. Postawiono mu zarzut przestępstwa politycznego przeciwko państwu rosyjskiemu z użyciem broni i materiałów wybuchowych.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej