Gdy w listopadzie 1918 r. Polska odzyskiwała niepodległość, motoryzacja u nas w zasadzie nie istniała. Jeździło trochę samochodów z francuskiego i amerykańskiego demobilu, trochę pojazdów przejętych po armiach zaborców.

I choć przemysły maszynowy i ciężki, bez których trudno myśleć o branży motoryzacyjnej, prawie nie istniały, to jednak wielu polskich przedsiębiorców i inżynierów snuło wielkie plany produkcji samochodów.

Już w 1921 r. warszawska Fabryka Małych Samochodów SKAF założona przez Stefana Kozłowskiego i Antoniego Frączkowskiego reklamowała swój dwumiejscowy samochód napędzany jednocylindrowym silniczkiem o mocy 10 KM. Pojazd miał być produkowany w fabryce, mającej powstać przy ul. Rakowieckiej na warszawskim Mokotowie, ale na prototypach się skończyło.

Prototypami pozostały też sześcioosobowy samochód Polonia Mikołaja Karpowskiego, Iradam Adama Gluck-Głochowskiego czy auto WM Władysława Mrajskiego.
Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej