Niedziela, 3 września 1939 r., trzeci dzień Wojsko Polskie opiera się potędze Wehrmachtu. Samoloty Luftwaffe bombardują miasta i ostrzeliwują kolumny uciekinierów. Do majątku w Słupi (powiat Środa Wielkopolska) nadchodzi rozkaz adresowany do niejakiego Zimmermanna, obywatela polskiego narodowości niemieckiej, pracownika administracji majątku. Ma natychmiast stawić się w Środzie.

Do miasta odwozi go rolnik z majątku, na miejscu Zimmermann zostaje aresztowany i jako jeden z 99 internowanych zamknięty na otoczonym murem podwórzu jednej z kamienic.

Zimmermann - podobnie jak 39 innych obywateli polskich narodowości niemieckiej z okolic Środy - nie wrócił już do domu. Jego los był nieznany do czerwca 1940 r., - wtedy to żona rozpoznała fragmenty bielizny męża na hitlerowskiej wystawie propagandowej w Poznaniu. Zorganizowała ją niemiecka Centrala Grobów Zamordowanych Volksdeutschów; ekspozycja miała pokazać światu, jak okrutni byli dla Niemców Polacy we wrześniu 1939 r.

Aresztowani dla własnego bezpieczeństwa

Zaraz po wybuchu wojny władze internowały około 15 tys. Niemców mieszkających w Polsce, z tego ok. 10 tys. na Pomorzu i w Wielkopolsce. Większość po spędzeniu doby na posterunku policji czy w więzieniu w kolumnach pod obstawą policji lub wojska (czasem nawet uzbrojonych gimnazjalistów) pomaszerowała na Wschód. Mieli trafić do obozu w Berezie Kartuskiej.

1 września 1939 r. w kolumnie Niemców maszerujących z Poznania znalazł się m.in. 67-letni hrabia Herman von Treskow, weteran I wojny światowej, honorowy członek poznańskiego Związku Hindenburga, właściciel podpoznańskiego Radojewa. Z trudem znosił marsz, spuchły mu nogi, 11 września pod wsią Bierzwienna Krótka na wschodzie Wielkopolski usiadł w rowie i powiedział, że dalej nie pójdzie. Polski policjant wycelował w niego karabin i strzelił.
Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej