Choć klacz ta nigdy nie startowała w żadnych zawodach hippicznych, stała się najbardziej znanym koniem Polski międzywojennej. Koń wierzchowy marszałka Józefa Piłsudskiego był opiewany w piosenkach żołnierskich i w poezji. Kasztanka przeszła do historii i do legendy. Można ją oglądać na zachowanych zdjęciach z warszawskich parad organizowanych 11 listopada - na jej grzbiecie siedzi Marszałek przepasany szeroką wstęgą, a przed nim defilują oddziały Wojska Polskiego. Marszałek marszczy gęste brwi, a czasem dziarsko zasalutuje wojakom. Ten obrazek to jedna z ikon II Rzeczypospolitej.

Padła po rewii

Stara Kasztanka Marszałka padła wczoraj - napisał 24 listopada 1927 r. w żałobnym tonie "Kurier Poranny". - Przez trzynaście lat, od krwawych bojów Pierwszej Kadrowej pod Kielcami, służyła Komendantowi - wtedy, gdy był On Szarym Brygadierem, a potem, gdy po zwycięskim pochodzie na Kijów i pokonaniu wroga u wrót stolicy przyjmował hołd Narodu. Jak siwy koń Czarnieckiego, jak bułanek księcia Józefa, jak biały koń Napoleona - Kasztanka była ulubionym koniem Komendanta. Gdy Legiony szły na bój przez ziemię kielecką, państwo Popielowie[Ludwik Popiel] , ziemianie tamtejsi, rycerskim zwyczajem darowali ją Komendantowi. Odtąd przez cały okres bojów służyła Wodzowi (...).
Pozostało 91% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej