Gauleiter Prus Wschodnich Erich Koch (pierwszy z prawej) był zwolennikiem walki do końca. Na zdjęciu z Reichsführerem SS Heinrichem Himmlerem (pierwszy od lewej) oraz feldmarszałkiem Wilhelmem Keitlem (w środku) podczas apelu członków Volkssturmu w Prusach Wschodnich. Jesień 1944 r.

Szczycący się legitymacją NSDAP z numerem 90 Koch był jednym z największych zbrodniarzy, jacy kiedykolwiek siedzieli w polskich więzieniach.

A to niezwykłe spotkanie hitlerowskiego zbrodniarza i jednego z przywódców pierwszej "Solidarności" miało miejsce w stanie wojennym, gdy Władysław Frasyniuk został osadzony w Barczewie (w dzisiejszym woj. warmińsko-mazurskim), nominalnie więzieniu dla morderców. Frasyniuk opowiedział Teresie Torańskiej jeszcze taką anegdotę związaną z Erichem Kochem: - Parę tygodni później jest zadyma, uczestniczę w niej. Znowu mnie pobili i wrzucili na dechy. Wychodzę na spacerniak, sam, bo z izolatki, słoneczko, ciepło, rozciągam się, tu boli, tam mięśnie mam naderwane. W oknie znowu siedzi Erich Koch. Mówi: ''Frasyniuk, jak oni cię nie zabić, komuna kaput''. Prorocze słowa.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej