Niełatwe były literackie początki Adama Mickiewicza. Niełatwe - bo trafił na mojego prapradziadka.

Mickiewicz, Tomasz Zan, Jan Czeczot, Józef Jeżowski, Franciszek Malewski, Onufry Pietraszkiewicz i inni filomaci próbowali się przebić ze swymi ideami i utworami. Wiosną 1821 r. Malewski złożył u wileńskiego drukarza Fryderyka Moritza rękopis almanachu, w którym miały się znaleźć m.in. wiersze Mickiewicza. Ale Moritz filomatów zwodził i z druku nic nie wyszło. Malewski wpadł wtedy na pomysł wydania samych tylko poezji Mickiewicza, wśród młodych przyjaciół najzdolniejszego.

Tu wkracza na scenę mój prapradziadek.

Józef Zawadzki był od 1805 r. typografem uniwersyteckim, najpoważniejszym wileńskim wydawcą i księgarzem. Do niego zaniósł Mickiewicz swój rękopis. I według relacji zanotowanej po ponad 20 latach przez...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej