Napoleon przekraczający przełęcz świętego Bernarda w 1800 roku.
Obraz Jacquesa-Louisa Davida


Rzeczywiście nie był wysoki, ale wtedy mniej się to rzucało w oczy, bo ludzie byli niżsi niż dziś. Nie doszukiwałbym się jednak w jego olśniewającej karierze motywacji psychologicznej wynikającej z potrzeby kompensacji.

Był niezwykle ambitny - silną potrzebę przebicia się widać na każdym etapie jego życia. Był dzieckiem ze szlacheckiej rodziny z Korsyki, które dzięki protekcji stryja-duchownego skończyło dobrą szkołę, a potem trafiło do elitarnej akademii artylerii w Paryżu. To była szkoła wojskowych-intelektualistów świetnie obeznanych z matematyką, ale też z literaturą.

Trudno powiedzieć, jaki był jego dom rodzinny. Wszystko, co o nim wiemy, jest mocno zmitologizowane przez legendę tworzoną przez zwolenników cesarza. W latach 70. i 80. XX wieku próbowano doszukiwać się sekretu jego talentu i ambicji w różnych wyjaśnieniach psychologicznych: szczególną rolę odgrywała w nich postać władczej matki trzymającej w ryzach liczną rodzinę.
Pozostało 95% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej