Lansowany przez Aldo Moro projekt "compromesso storico", czyli historycznego kompromisu między komunistami a chadekami, którzy dominowali we Włoszech od trzech dekad, stawiał Giulia Andreottiego na czele gabinetu. A patron tego rządu, 62-letni Moro, były premier, niedawny szef dyplomacji, przyjaciel papieża Pawła VI i wielki zakulisowy gracz włoskiej polityki (zdaniem jego wrogów wielki manipulator), miał wkrótce przesiąść się z fotela przewodniczącego Chrześcijańskiej Demokracji na stanowisko prezydenta Republiki Włoskiej wybieranego przez parlament.

Czerwone Brygady zastawiły pułapkę na rzymskiej via Mario Fani, 1,5 km od mieszkania Moro, skąd wyjechał tuż przed dziewiątą. Po drodze chciał jeszcze kupić gazety i wpaść na chwilę do kościoła. Głosowanie nad wotum zaufania dla rządu Andreottiego miało się odbyć o dziesiątej.

Kierowca, dowódca eskorty i sam Moro jechali fiatem 130...
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej