Bitwa o inwestycje za 500 mld euro. Jak ubiec stare kraje UE?

Tomasz Bielecki, Bruksela
12.12.2016 21:11
A A A
W Mrągowie trwa już budowa fabryki mleka w proszku należącej do spółdzielni mleczarskiej Mlekpol. Koszt projektu to 92 mln euro

W Mrągowie trwa już budowa fabryki mleka w proszku należącej do spółdzielni mleczarskiej Mlekpol. Koszt projektu to 92 mln euro (Materiały prasowe)

Konkurowanie z bieglejszą w inwestycjach Europą Zachodnią to najtrudniejsza dla Polski nowość planu Junckera w porównaniu z funduszami unijnymi. Ale trzeba się tego uczyć, bo w budżecie UE po 2020 r. takiej rywalizacji może być coraz więcej.

Europejski Fundusz na rzecz Inwestycji Strategicznych (EFIS), podstawa planu Junckera, opiera się na obniżaniu cen kredytów dzięki wsparciu Europejskiego Banku Inwestycyjnego (EBI) i przejmowaniu części ryzyka przez EFIS. Jednak choć Polska jest największym beneficjentem funduszy unijnych (przede wszystkim granty czy też subsydia), to na razie daleko nam do pozycji lidera w planie Junckera. Funduszami UE rządzą „koperty narodowe” – zadaniem krajów Unii jest ich sprawne wchłonięcie w wyznaczonym terminie, ale nie rywalizowanie o te same pieniądze, np. z Hiszpanią. W rezultacie geograficzna nierównowaga w EFIS stała się tak silna, że jest jedną z głównych trosk listopadowego raportu Europejskiego Trybunału Obrachunkowego o planie Junckera.

Zobacz też: Jerzy Buzek: - Nie stosujemy reguł, które są podstawą Unii Europejskiej

Cenzurka z Junckera

Trybunał Obrachunkowy, opierając się m.in. na wyliczeniach EBI i firmy doradczej EY, wskazał, że aż 63 proc. finansowania w ramach EFIS w dziedzinie dużych projektów trafiło tylko do trzech krajów – Wlk. Brytanii, Włoch i Hiszpanii. Z wrześniowych szacunków EBI wynika, że 91 proc. finansowania w ramach EFIS skupiło się w piętnastce bogatszych i starszych stażem członków Unii.

– Ale z Polską jest coraz lepiej. Jeśli porównać liczbę polskich projektów w EFIS z maja i z listopada, to widać, że jednak nieźle się rozkręca – przekonuje Grégory Claeys, ekspert brukselskiego ośrodka Bruegel.

„Konkurencja” ze strony funduszy unijnych w Europie Środkowej uchodzi za jeden z powodów zbyt słabego wykorzystania EFIS. – Najprościej jest sięgnąć po dotację. Trzeba wprawdzie postarać się o wkład włas-ny, ale on też najczęściej jest z budżetu. Nie trzeba żadnej inżynierii finansowej – tłumaczył wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński pod koniec listopada w Brukseli.

W opinii Claeysa przeszkodą są nie tyle fundusze unijne, co brak przygotowania technicznego ze strony takich krajów jak Polska. – Spójrzmy na projekty finansowane w ostatnich latach przez sam Europejski Bank Inwestycyjny, jeszcze bez planu Junckera. Widać te same dysproporcje, bo górują Francja, Włochy, Hiszpania i Wlk. Brytania – tłumaczy Grégory Claeys. Kiedy ruszył EFIS, to właśnie te kraje miały od początku gotowe projekty, duże doświadczenie w partnerstwie publiczno-prywatnym, a ich sektor finansowy – biegłość w tworzeniu instrumentów przydatnych m.in. do planu Junckera. To uprzywilejowało te państwa już na starcie.

Komisja Europejska pociesza rankingami, które porównują wartość inwestycji do wygenerowania w ramach EFIS (z projektów już zatwierdzonych przez EBI) z wielkością krajowego PKB. Te statystyki rzeczywiście wyglądają lepiej, a Polska jest mniej więcej w środku stawki. Na pierwszym miejscu jest Estonia (prawie 25 tys. euro inwestycji na milion euro PKB), na drugim – Hiszpania, potem: Litwa, Włochy, Portugalia, Bułgaria, Słowacja. Polska jest na 16. miejscu z 5539 euro na milion euro PKB przy unijnej średniej 7468 euro. Francja jest na miejscu 14., Chorwacja – 15., Łotwa – 17., Czechy – 18., Węgry – 20., a Niemcy – 21.

Inwestycje dla Europy 2.0

Bruksela nie zamierza wprowadzać kopert narodowych w planie Junckera, ale zwiększenie równowagi geograficznej jest jednym z celów planu EFIS 2.0, który przed tygodniem wstępnie zatwierdzili ministrowie finansów w Radzie UE. – Jestem przekonany, że ten większy, inteligentniejszy i skuteczniejszy EFIS wspierany przez dobrze funkcjonującą unię rynków kapitałowych to nasza właściwa droga – zachwalał Peter Kažimir, minister finansów Słowacji sprawującej unijną prezydencję. Celem funduszu po niemal pewnym zatwierdzeniu reformy przez Parlament Europejski będzie wygenerowanie inwestycji wartych 500 mld euro do końca 2020 r. (zamiast 315 mld do 2019 r.). Zachowany zostanie dotychczasowy mnożnik (około 15 razy) w dźwigni finansowej, bo wkład budżetu UE zwiększy się z 16 do 26 mld euro, a ze strony EBI – z 5 do 7,5 mld euro.

Pierwotne przepisy o EFIS stawiały głównie na inwestycje w dziedzinie transportu, energii, infrastruktury szerokopasmowej, edukacji, zdrowia, badań naukowych, ale EFIS 2.0 – co ma pomóc krajom naszej części Unii – rozszerza tę listę o rolnictwo, leśnictwo, rybołówstwo, gospodarkę wodną. Wprawdzie Europejski Trybunał Obrachunkowy powątpiewa w wartość dodaną EFIS 2.0 m.in. w rolnictwie, ale ministrowie finansów nie zaprzątali sobie tym głowy w Radzie UE. Ważniejszym punktem wstępnie zatwierdzonego przed tygodniem EFIS 2.0 jest zapowiedź ułatwień w łączeniu funduszu Junckera z funduszami unijnymi w tych samych projektach inwestycyjnych. Dokładny kształt tych ułatwień będzie jeszcze negocjowany z europosłami, bo EFIS 2.0 ma wejść w życie dopiero latem 2017 r.

Komisja Europejska już od kilku miesięcy forsowała taki miks funduszy (z EFIS i budżetu UE) jako kluczowy pomysł na większe wykorzystanie planu Junckera w naszej części Unii – dotychczas z mizernym skutkiem. Jednak teraz ma być znacznie łatwiej, w dużej mierze za sprawą mocniejszego promowania pomocy Europejskiego Centrum Doradztwa Inwestycyjnego (ECDI). Za pomocą formularza ECDI na jego stronie internetowej (www.eib.org/eiah) można przesyłać pytania w sprawie wsparcia technicznego projektów. Centrum oddaje je ekspertom, którzy mają pomagać także w księgowych oraz prawnych konstrukcjach, które umożliwiłyby zastosowanie miksu finansowania z EFIS oraz z dotacji unijnych.

Łabędzi śpiew dotacji

W kolejnych siedmiolatkach budżetowych UE rola instrumentów finansowych sukcesywnie rosła, ale wciąż jest nieduża i zanosi się, że dopiero budżet po 2020 r. może być wielkim skokiem w tym kierunku. Polska uchodziła za kraj niechętny ewolucji budżetu UE (po zakończeniu obecnej siedmiolatki 2014-20) w kierunku czegoś podobnego do EFIS, ale wiceminister Jerzy Kwieciński ostatnio zaskakująco życzliwie wypowiadał się o takich zmianach. – Jesteśmy zdecydowanie zainteresowani większym udziałem instrumentów finansowych – powiedział Kwieciński w Brukseli. Tłumaczył, że posłużyłoby to lepszemu przemyśleniu projektów, zaangażowaniu prywatnych pieniędzy z rynku oraz w rezultacie wygenerowaniu większych inwestycji w Polsce.

Rywalizacja na projekty

Szkopuł w tym, że większe korzyści dla Polski z większej roli instrumentów finansowych byłyby bardzo prawdopodobne tylko przy zachowaniu „kopert narodowych” (nie tylko w dotacjach, ale i w tanich kredytach). Tyle że przy ewentualnej przemianie budżetu UE w kierunku EFIS 3.0 rosłoby ryzyko zmniejszania w Unii roli „kopert narodowych”, a tym samym zwiększałaby się „rywalizacja na projekty” ze sprawniejszym Zachodem.

W każdym razie plan Junckera to dla inwestorów w Polsce ostatnia duża szansa na trening przed mniej dotacyjnym budżetem Unii Europejskiej po 2020 r.

Pierwszy projekt tego budżetu zostanie przygotowany już jesienią 2017 r. – Pełne zastąpienie subsydiów tanimi kredytami jest niemożliwe. W EFIS potrzebny jest biznesplan z nawet odległą, ale jednak obliczalną i wyraźną zyskownością. Natomiast w funduszach unijnych głównym kryterium bywa przydatność społeczna – tłumaczy Grégory Claeys z Bruegla.

O ile system podobny do EFIS będzie zastępować dotacje przy budowie dróg albo w projektach energetycznych, o tyle klasyczne fundusze unijne zawsze będą potrzebne, np. w niektórych dziedzinach badań. – Astrofizyk albo matematyk będą potrzebowali dotacji – przekonuje Claeys.

Więcej o:
Zobacz także

O naszej akcji

Plan Junckera, przygotowany przez Komisję Europejską i Europejski Bank Inwestycyjny, jest wieloletnim programem inwestycyjnym, który ma na celu pobudzenie inwestycji w gospodarce europejskiej.

Przygotowaliśmy serię publikacji w Gazecie Wyborczej oraz w serwisie Wyborcza.pl, poprzez które będziemy edukować oraz wyjaśniać zasady Planu Inwestycyjnego dla Europy. Zapraszamy do lektury!