Czyste powietrze idzie z domu. Czym palić, żeby nie truć?

Aleksander Gurgul
14.11.2016 01:00
A A A

DOMINIK GAJDA

Wymiana ogrzewania na nowoczesne to inwestycja w zdrowie bliskich i sąsiadów. Do wyboru są m.in. kotły i piecyki na biomasę czy węgiel, odnawialne źródła energii albo pompy ciepła.

– Czym pan pali w piecu?

– Zdrowiem dzieci i sąsiadów.

Tym brutalnym krótkim dialogiem aktywiści zajmujący się zanieczyszczeniem powietrza skomentowali ogłoszenie, które niedawno pojawiło się na jednym z portali. Jego autor polecał. „Meble na opał”. Wkrótce okazało się, że takich ogłoszeń jest więcej. Zamieszczali je mieszkańcy m.in. Częstochowy, Gdańska, Bielska-Białej, Torunia, Bydgoszczy czy Inowrocławia. Jedni do pieca próbowali sprzedać meblościankę, inni – sofy, szafy albo komody. Po interwencji ekologicznych aktywistów i dziennikarzy takie ogłoszenia zostały usunięte. Portal zapewnił, że kolejne się nie pojawią.

Palą, czym popadnie

Ten przykład pokazuje, dlaczego Polska nazywana jest Chinami Europy. Niestety, często Polacy nadal palą w domach odpadkami. Wystraszyć w tym kontekście mogą wrześniowe wyniki badań przeprowadzonych w Małopolsce przez CEM Instytut Badań Rynku i Opinii Publicznej na zlecenie Krakowskiego Alarmu Smogowego. Pokazują, jak niska jest wiedza o chorobach, które wywołuje zanieczyszczenie powietrza. Co prawda 63 proc. osób zapytanych wskazało choroby dróg oddechowych, ale astmę – już tylko 28 proc., nowotwory – 22 proc., a choroby serca i układu krążenia – raptem 8 proc. I to w województwie, w którym o zanieczyszczeniach powietrza mówi się najwięcej. Lista dolegliwości (m.in. bóle głowy, kaszel) i chorób jest długa. Z ich powodu w Polsce umiera rocznie nawet 45-47 tys. osób.

W wynikach badań zatrważa coś jeszcze. Aż 45 proc. z tysiąca ankietowanych przyznało, że w ich sąsiedztwie palone są śmieci – w piecach lub przed domem – i tylko 9 proc. uznało to za problem. Najgorzej jest w małych miejscowościach, gdzie do pieców trafiają: plastik, folia, a nawet opony.

Zapraszamy do Krakowa na debatę

Jak namówić Polaków do porzucenia palenia odpadami? Jak zachęcić do odstawienia samochodów? Jak zmieniać komunikację miejską? O sposobach walki o czyste powietrze będziemy rozmawiać 14 grudnia podczas debaty w Krakowie z samorządowcami, ekspertami, przedstawicielami biznesu, organizacji pozarządowych i UN GC w Polsce.

Więcej informacji oraz zapisy

Gminy muszą działać

W dłuższej perspektywie, by Polska uniknęła unijnych kar za niedostosowanie się do norm jakości powietrza, gminy będą musiały wyeliminować spalanie nie tylko odpadów, ale również złej jakości węgla i mułu węglowego. Mówiąc wprost, będziemy musieli wymienić kotły na ogrzewanie ekologiczne. Tymczasem szacuje się, że „kopciuchów” na węgiel w Polsce jest nawet 3,5 mln.

Niektóre gminy dostrzegają ten problem i dopłaty do wymiany ogrzewania nazywają „inwestycją w zdrowie mieszkańców”.

– Ok. 40-45 proc. niskiej emisji w Krakowie pochodzi z kotłów i pieców węglowych – przypomina Witold Śmiałek, doradca prezydenta Jacka Majchrowskiego ds. jakości powietrza. Kraków dopłaca do wymiany ogrzewania na razie 100 proc. – W kolejnych latach dopłaty będziemy zmniejszać o 20 proc. W 2017 r. będzie można otrzymać dotację już tylko w wysokości 80 proc. – dodaje Śmiałek. Szacuje, że w tym roku uda się wymienić 5-6 tys. kotłów z 18-20 tys., które kopcą w stolicy regionu. Miasto wyda na ten cel nawet 80 mln zł, częściowo z rządowego programu „Kawka”, którego przyszłość jest jednak niepewna.

Plan dla Krakowa jest ambitny, ale i radykalny – w 2019 r. wejdzie w życie zakaz palenia paliwem stałym. Mieszkańcy będą musieli się podłączyć do sieci ciepłowniczej albo przejść na gaz. W gminach ościennych problem jednak pozostanie nierozwiązany, więc sąsiedzi nadal będą truć krakowian. Dlatego władze województwa przygotowują uchwałę antysmogową dla całego regionu. Śmierdzący, gryzący dym wydobywać się może bowiem nawet z 60-70 proc. kominów w województwie. Prezydenci i burmistrzowie z niecierpliwością czekają na projekt uchwały. Wstępnie mówi się o tym, że antysmogowe prawo będzie obowiązywać od 2023 roku. W gminach wokół Krakowa będzie można palić węglem i drewnem, lecz już wyłącznie w kotłach nowej generacji.

Władze Małopolski szykują kij, ale dają również marchewkę. W tym miesiącu o możliwości dofinansowania dowiedzieli się np. mieszkańcy Zakopanego, jednego z miast o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu w Polsce. Chętni dostaną nawet do 8 tys. zł na wymianę źródła ogrzewania domu na ekologiczne (350 zł na każdy kilowat mocy nowego kotła) oraz do 6 tys. zł na nową instalację (80 zł na każdy metr kwadratowy ogrzewanej powierzchni). Więcej informacji na www.zakopane.eu/piece.

Tam, gdzie nie ma fizycznej możliwości przyłączenia się do sieci ciepłowniczej, będzie można przestarzałego „kopciucha” zastąpić nowoczesnym kotłem na paliwo stałe, spełniającym rygorystyczne normy emisyjne klasy piątej (te z automatycznym podajnikiem paliwa uniemożliwiają palenie śmieciami). Mogą to być zarówno kotły na biomasę (np. pellet), jak i węgiel, paliwa gazowe czy odnawialne źródła energii. Urzędnicy przewidzieli też dofinansowanie zakupu pomp ciepła, choć to najdroższe rozwiązanie (zamontowanie pompy kosztuje nawet 50 tys. zł).

Warunkiem wzięcia udziału w programie jest wypełnienie ankiety. Po tym zakopiański wydział ochrony środowiska wstępnie zakwalifikuje obiekty (także usługowe) spełniające wymagania. Dalej audytor bezpłatnie oceni, czy konieczne jest dodatkowe ocieplenie budynku, i wyliczy najlepszą moc nowego kotła. W styczniu Zakopane poda marszałkowi województwa liczbę zainteresowanych wymianą kotłów, by wziąć udział w jednym z konkursów na poprawę ochrony środowiska. Pod Giewontem liczą, że uda im się zdobyć 8,7 mln zł unijnej dotacji, do której dołożą ponad 3,5 mln zł z własnego budżetu. Zlikwidować za to chcą nawet 500-750 „kopciuchów” emitujących szkodliwe, czasem wręcz rakotwórcze substancje, z których m.in. składa się smog. Taką brudną czapę nad Zakopanem i innymi górskimi miejscowościami zobaczyć można od wczesnej jesieni do późnej wiosny. Na tej liście są niestety m.in. małopolskie czy dolnośląskie uzdrowiska, gdzie dopuszczalna norma – 50 mg na m sześć. – często przekraczana jest kilkukrotnie.

Kotły nowej generacji

Zdaniem aktywistów z Alarmów Smogowych zastosowanie kotłów nowej generacji w słabo wentylowanych miejscowościach w kotlinach i dolinach górskich i tak może nie pomóc. Ale mogą być rozwiązaniem dla domów tam, gdzie jest płasko i wietrznie. Wojciech Michałowski z Grupy Barlinek: – Pellet nigdy nie będzie konkurował z węglem, zwłaszcza z najtańszymi odmianami niskiej jakości – miałem, mułem czy nawet ekogroszkiem, którego czystość i kaloryczność bywają wątpliwe. Pellet wysokiej jakości jest i będzie droższy, ale jest za to wielokrotnie czystszy w spalaniu i wygodniejszy w stosowaniu. Powinien więc być alternatywą dla gazu ziemnego tam, gdzie nie ma sieci gazowej. Zwłaszcza na przedmieściach, gdzie nie opłaca się tej sieci budować.

Firma Barlinek wyliczyła, że z 1 kg pelletu wyprodukować można nawet 5,3 kWH energii, a spalenie 1 t granulek daje jej tyle co: 470 l oleju opałowego, 572 m sześc. gazu ziemnego lub 429 gazu LPG czy 0,79 t wysokokalorycznego węgla (np. ekogroszku). Dodatkową zaletą pelletu, co podkreślają też antysmogowi aktywiści, jest to, że w efekcie jego spalania emisja CO2 jest praktycznie zerowa. Produkowany ze zrębków drzewnych i trocin pellet uznawany jest bowiem za naturalne paliwo, bo ilość CO2, która powstaje podczas spalania pelletu, jest równa ilości CO2, którą pobierają drzewa w procesie fotosyntezy. Bilans wychodzi więc na zero. Ponadto podczas spalania w kotłach nowej generacji pellet nie emituje tak dużej ilości szkodliwych substancji i pyłów jak węgiel. I pozostawia mniej popiołu.

Skąd producenci pelletu biorą drewno? Pytają o to ekolodzy, którzy nie chcą, by do jego produkcji wycinano lasy. – 85-90 proc. naszej sprzedaży stanowią deski podłogowe. W procesie ich produkcji pozostaje dużo odpadu drzewnego, który wykorzystujemy do ogrzewania zakładu i procesów technologicznych, np. suszenia drewna. Z pozostałej części produkujemy pellet – mówi Michałowski. I zapewnia, że produkcja pelletu z drewna byłaby nieopłacalna. – Z drewna można zrobić coś o większej wartości i drożej sprzedać. Pellet to pomysł na zagospodarowanie produktu ubocznego w kraju, który jest potęgą meblarską – dodaje.

Witold Hawajski z magazynu „Świat Kominków” podkreśla wygodę korzystania z piecyków pelletowych: – Wystarczy wsypać worek raz na dwa lub trzy dni. A sterować można nawet smartfonem.

 Partnerem merytorycznym odcinka jest Świat Kominków

logo Świat Kominkówlogo Świat Kominków Materiał Partnera

Więcej o:
Zobacz także

O naszej akcji

Polskie powietrze jest najbardziej zanieczyszczone w Unii Europejskiej. Jesteśmy czarną plamą na unijnej mapie. Efektem tej sytuacji są tysiące przedwczesnych śmierci i zwiększona liczba zachorowań na choroby płuc, serca i nowotwory. W Polsce z powodu zanieczyszczeń powietrza w ciągu roku przedwcześnie umiera 46 tysięcy osób.

W 2016 r. w ramach akcji społecznej "Oddychać po ludzku" organizowanej przez 'Gazetę Wyborczą', chcemy skupić się m.in. na zwiększeniu świadomości Polaków dotyczącej przyczyn i skutków zanieczyszczenia powietrza, wdrażaniu ustawy antysmogowej przez samorządy oraz zachęcaniu do korzystania z komunikacji miejskiej i ekologicznego transportu.