Pomysł Polaków. Telefon może pomóc w oddechu

Ireneusz Sudak
29.02.2016 01:00
A A A
POChP to przewlekła obturacyjna choroba płuc, która najczęściej atakuje osoby palące

POChP to przewlekła obturacyjna choroba płuc, która najczęściej atakuje osoby palące (Shutterstock)

Zamiast z kombajnami górniczymi i dronami, jak chce tego wicepremier Mateusz Morawiecki, innowacyjna Polska może zacząć się kojarzyć z pierwszym urządzeniem do badania oddechu, które można podłączyć do... smartfona
Zaczyna się od męczącego porannego kaszlu. Potem jest zadyszka przy wejściu na pierwsze piętro. Na koniec potworne uczucie duszności. Przewlekła obturacyjna choroba płuc, czyli POChP, będzie zbierać coraz większe żniwo. Już teraz jest czwartym z najczęstszych powodów zgonów na świecie, a choruje na nią 210 mln ludzi. Ta liczba może rosnąć, bo choroba dotyka nie tylko palaczy, ale też osoby, które wdychają brudne powietrze w zanieczyszczonych smogiem miastach.

Podstawowym narzędziem, które pozwala diagnozować, a potem kontrolować przebieg POChP (ale też astmę, czyli kolejnych 300 mln osób), jest spirometr. To urządzenie, do którego wdmuchujemy powietrze, a komputer analizuje wyniki: pojemność płuc, ich wydajność itp. Na wyposażeniu gabinetów lekarskich są urządzenia warte kilkanaście tysięcy złotych. Modele przenośne (wielkości np. dużego telefonu stacjonarnego) podłączane do komputera kosztują kilka tysięcy złotych. Polscy konstruktorzy chcą, żeby każdy chory ze smartfonem mógł mieć swój własny spirometr.

Apple wybiegł przed szereg

Już od ubiegłego roku firma Apple umożliwiła podłączanie do iPhone'a spirometru. Świetny pomysł, ale fani marki szybko się zorientowali, że w zasadzie nie ma na rynku takiego spirometru, który można by podłączyć do smartfona. Prawdopodobnie pierwsze takie urządzenia skonstruowali Polacy: kardiolog Łukasz Kołtowski i Piotr Bajtała, który - jak sam o sobie mówi - jest entuzjastą nowych technologii. Założyli spółkę Healthup w 2014 r. Wtedy też dostała wyróżnienie w plebiscycie StartupFest Agora. To festiwal, podczas którego prezentowane są najciekawsze pomysły na biznes w branży internetowej. Owocem ich pracy jest MySpiroo.

- Podobne produkty są dostępne na rynku, natomiast ich największą wadą jest cena. Klasyczne spirometry kosztują kilka-kilkanaście tysięcy złotych i mają duże gabaryty. Nasza przewaga to rozmiar mieszczący się swobodnie w dłoni, poręczność, a także fakt, że spirometr automatycznie dostosowuje parametry pomiaru do warunków środowiskowych (np. ciśnienie, temperatura czy wilgotność powietrza) - mówi nam Piotr Bajtała. Ale konkurencja nie śpi. Nad podobnym urządzeniem pracują Grecy z firmy Respi i Włosi ze swoim MIR Smart One.

- Największą trudnością było dostosowanie MySpiroo do panujących wysokich wymagań certyfikacyjnych i norm, jakie musi spełniać urządzenie medyczne, aby wejść na rynek - dodaje.

Kto może chcieć kupić takie urządzenia? Astma i POChP to choroby globalne. - Główne dwa rynki, na które się nastawiamy, to amerykański i europejski: kraje skandynawskie, Wielka Brytania czy Niemcy. To kraje wysokorozwinięte, o dużym nasyceniu smartfonami. W nich także odnotowuje się coraz większą zachorowalność na astmę czy POChP - mówi Łukasz Kołtowski.

Dmuchaj na zdrowie

Obecnie lekarze nawet nie zalecają codziennej spirometrii, bo przede wszystkim chorzy nie mają do tego warunków - nie ma domowych urządzeń. Ale czy jest sens tak często mierzyć swój oddech? Twórcy MySpiroo przekonują, że tak, bo częstsze badanie poprawi dawkowanie leków, czyli silnych środków sterydowych, które mogą powodować skutki uboczne. Pacjenci będą mogli obniżyć dawki bez ryzyka, że lek przestanie działać. Wyniki badań będzie można wysłać lekarzowi do interpretacji (tzw. telemedycyna) i uniknąć stania w kolejce.

Ile będzie kosztować spirometr? Na razie nie wiadomo, ale będzie kilkakrotnie tańszy niż tradycyjne urządzenia. Nie wiadomo jeszcze, kiedy mógłby trafić do masowej produkcji. Twórcy chcą, by był tak powszechny jak elektroniczny ciśnieniomierz, który ma każdy chory na serce.

W ich spółkę Healthup 4,3 mln zł zainwestował na początku lutego fundusz Joint Polish Investment Fund, który specjalizuje się w finansowaniu przedsięwzięć biomedycznych. Z tej kwoty 800 tys. zł to bezzwrotny grant z rządowego Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Pieniądze zostaną przeznaczone na zatrudnienie dodatkowych pracowników - ekspertów, którzy opracują działający prototyp urządzenia, a także na certyfikację urządzenia. f

Zobacz także
  • Znamy już Polskie Firmy Przyszłości

    Przez trzy miesiące prowadziliśmy akcję Polska Firma Przyszłości. Pokazywaliśmy polski biznes, jego mocne i słabe punkty. Przedstawialiśmy ludzi - liderów mikro: małego i średniego biznesu. W specjalnym Rankingu Polska Firma Przyszłości kapituła konkursu wyłoniła najlepsze mikrofirmy oraz z sektora MSP w kategorii Lider Produkcji oraz Lider Usług. Na gali finałowej, która odbyła się wczoraj, poznaliśmy laureatów ogólnopolskich i zwycięzców regionalnych.

    Poznajcie PEŁNĄ LISTĘ laureatów regionalnych i ogólnopolskich Rankingu.